Skandaliści z Premier League


Kopią, gryzą, biją kolegów z zespołu oraz kibiców

12 kwietnia 2019 Skandaliści z Premier League
www.givemesport.com

Historia Premier League  pełna jest zawodników o niesamowitych umiejętnościach. Graczy, którzy co tydzień zadziwiali nietuzinkowymi zagraniami. Piłkarzy porywających tłumy i wznoszących angielską ekstraklasę na wyższy poziom. Nie brakowało jednak także zawodników, którzy przekroczyli granicę. Graczy impulsywnych, niestroniących od brutalnych i niezrozumiałych zachowań. Skandalistów, których historia Premier League na zawsze zapamięta.


Udostępnij na Udostępnij na

Poziom intensywności rywalizacji w angielskiej ekstraklasie z każdym rokiem tylko wzrasta. Gra toczy się o wielką stawkę, a nie wszyscy zawodnicy wytrzymują ciśnienie. Także piłkarze z absolutnego topu, od których wymaga się magii i rozstrzygania o losach meczów. Z problemem trzymania negatywnych emocji na wodzy mierzyło i mierzy się spora grupa zawodników. W historii Premier League nie brakuje graczy, którzy zadaniu nie podołali. Tym samym wywołując olbrzymie oburzenie irracjonalnym i nierzadko brutalnym zachowaniem. Dzięki temu na stałe zapisując się z niechlubnej strony w dziejach angielskiej ekstraklasy. Przy okazji tworząc także niemałe grono skandalistów, którzy zszokowali Premier League.

Bo nie chciał podać

Newcastle United nie zaliczyło sezonu 2004/2005 do udanych. „The Magpies” mieli powalczyć o miejsce w czołowej czwórce, jednak już początek kampanii pokazał, że o osiągnięcie celu będzie ciężko. Zespół znad rzeki Tyne grał w kratkę, tułając się w drugiej dziesiątce tabeli. Nieudany sezon Newcastle United przeszedłby bez echa, gdyby nie wydarzenia podczas meczu z Aston Villą.

Bramka stracona już na początku spotkania podcięła skrzydła „The Magpies”. Kolejne ataki nie przynosiły efektu. W drugiej połowie było tylko gorzej. Po jednym z kontrataków pustej bramki bronił Steven Taylor. Strzał Dariusa Vassella obronił ręką, za co został wyrzucony z boiska, a zespołowi z Birmingham przyznano rzut karny. Wynik podwyższył Gareth Barry, a szanse Newcastle United na korzystny rezultat znacznie zmalały. Tego było za dużo dla Lee Bowyera. Niecałe dziesięć minut później miała miejsce najbardziej pamiętna sytuacja meczu. Sfrustrowany Anglik doskoczył do Kierona Dyera, w niewybrednych słowach zwracając uwagę na brak podań i pomijanie przy kreowaniu akcji. Adresat komunikatu nie pozostał dłużny, co skończyło się bójką. Dwóch zawodników Newcastle United rozdzielili inni gracze „The Magpies”, a także Gareth Barry. To nie musiał być jednak koniec konfrontacji.

Zostałem odesłany do szatni jako pierwszy i czekałem w tunelu z chęcią zemsty. Gdy Lee się zbliżał, rozdzieliło nas dwóch masażystów – wspominał po latach w rozmowie z Chronicle Live, Kieron Dyer.

Po całym zajściu oprócz zawieszeń nie obyło się bez kar finansowych. Lee Bowyer musiał zapłacić równorzędność sześciu tygodniowych pensji. Anglik po latach wrócił do wydarzeń ze spotkania z Aston Villą w rozmowie z Daily Star.

To był moment szaleństwa. Później wszyscy tego żałowali. (…). Kiedy grasz w futbol, musisz funkcjonować w ten sposób. Musisz chcieć wygrać. Jednak czasami to idzie za daleko – to właśnie wydarzyło się tamtego dnia – tłumaczył Lee Bowyer.

Nie można nie zgodzić się z zawodnikiem. Cała sytuacja odbiła się szerokim echem na Wyspach, a bójka graczy tego samego zespołu przeszła do historii Premier League.

Sam przeciw wszystkim

Nie lepiej zachował się Joey Barton, kapitan Queens Park Rangers w ostatnim meczu sezonu 2011/12. W drugiej połowie spotkania przeciwko Manchesterowi City odpowiedział uderzeniem łokciem na zaczepki Carlosa Teveza. Po czerwonej kartce zamiast zejść z boiska urodzony w Liverpoolu zawodnik uderzył rozmawiającego z arbitrem Sergio Aguero. Następnie próbując skonfrontować się z rezerwowymi „The Citizens”, wśród których najwięcej do powiedzenia miał Mario Balotelli. Osłabienie zespołu przez Anglika przy wyniku 1:1 w dużej mierze pomogło odnieść zwycięstwo Manchesteru City gwarantujące mistrzowski tytuł.

Irracjonalne zachowanie Joeya Bartona kosztowało zawodnika opaskę kapitańską oraz karę finansową o wartości 420 tysięcy funtów. Dodatkowo angielska federacja zawiesiła gracza na dwanaście spotkań. Sam zawodnik po ogłoszeniu kar zademonstrował skruszoną postawę. Zupełnie odmienną od wcześniejszej aktywności w mediach społecznościowych, na łamach których nie poczuwał się do winy.

Zachowałem się nieprofesjonalnie i zasłużyłem na karę. Nie chodzi o pieniądze, bardziej boli mnie utrata opaski kapitana i dwanaście meczów zawieszenia. To było głupie zachowanie i takie są konsekwencje. Chcę tylko pomóc drużynie, jeśli otrzymam szansę – deklarował skruszony zawodnik.

Pokora była wskazana tym bardziej, że wśród opinii publicznej panowało przekonanie, że za niedopuszczalne zachowanie Joey Barton powinien zostać wyrzucony z zespołu. Nic takiego nie miało miejsca, choć ostatniego dnia sierpnia 2012 roku klub wypożyczył gracza do Olympique’u Marsylia. Dalsza kariera Anglika nierozerwalnie związana jednak była z licznymi kontrowersjami. To sprawiło, że Joey Barton na zawsze zostanie zapamiętany jako zawodnik, który wielokrotnie przekraczał granicę.

Ugryźć, to tak łatwo powiedzieć

Podobnie jak Luis Suarez, który irracjonalnymi zachowaniami nierzadko przesłaniał liczne fantastyczne występy. Wyolbrzymione reakcje po faulach przeciwników oraz nierzadkie symulacje stały się obok fenomenalnych umiejętności znakiem rozpoznawczym Urugwajczyka. Jednak wszelkie karygodne zachowania zawodnika były niczym w porównaniu do incydentu z udziałem gracza w meczu przeciwko Chelsea w sezonie 2012/2013. Podczas jednej z akcji ofensywnych Luis Suarez ugryzł Branislava Ivanovicia.

Mimo iż Urugwajczyk za swoje zachowanie nie został ukarany podczas spotkania, to konsekwencje niebawem miały nadejść. Krytyce zachowania gracza Liverpoolu w mediach nie było końca. Wypowiadali się obecni i byli zawodnicy oraz eksperci.

To jest bardzo przygnębiające i żenujące. Gdyby nie wszystkie kontrowersje, w które był zaangażowany, byłby bardziej cenionym graczem. Zawodnicy są wzorami do naśladowania i są bardzo dobrze wynagradzani. [Sytuacja z Luisem Suarezem] daje zły przykład – komentował w rozmowie z BBC Sport prezes Związku Zawodowych Piłkarzy w Anglii, Gordon Taylor.

Na niewiele zdały się przeprosiny Urugwajczyka. Angielska federacja zawiesiła zawodnika na dziesięć spotkań. Choć kara wydawała się dotkliwa, to była uargumentowana poprzednimi kontrowersyjnymi zachowaniami Luisa Suareza. W Liverpoolu wrzało, a co chwila w mediach pojawiały się analizy czy wartość sportowa zawodnika przewyższa liczne irracjonalne zachowania, na których cierpi przede wszystkim klub. Mimo korony króla strzelców w następnej kampanii Urugwajczyk już zawsze na Wyspach będzie pamiętany jako gracz o dwóch twarzach – czysto sportowej i pełnej kontrowersji.

Kopnąć kibica

Jednym z najbardziej brutalnych zachowań w erze Premier League odznaczył się Eric Cantona. Po otrzymaniu czerwonej kartki w meczu z Crystal Palace w sezonie 1994/95 sprowokowany, w stylu Kung-fu kopnął kibica „The Eagles”.

Eric miał na sobie odpalony lont. Nie ma co do tego wątpliwości. Ostatecznie wybuchł – komentował sytuację w rozmowie z BBC cztery lata temu były gracz Manchesteru United, Gary Pallister.

Zawodnika „Red Devils” za brutalne zachowanie ukarano zawieszeniem na dziewięć miesięcy. Po ponad dwóch dekadach od pamiętnego wydarzenia Francuz nadal nie okazuje jednak skruchy. Wręcz przeciwnie.

Mówiłem to już wcześniej, powinien kopnąć go mocniej, ale może jutro powiem coś jeszcze. Nie żałuję tego. To było świetne uczucie – mówił dwa lata temu w rozmowie z Daily Mirror Eric Cantona.

***

Każda z przytoczonych sytuacji jest godna potępienia, ponieważ wspomniane brutalne zachowania nie miały nic wspólnego ze sportową rywalizacją. Mimo wszystko na stałe zapisały się w historii Premier League. Jakby mimowolnie, gdyż nawet cudowne bramki zawsze pamięta się krócej niż haniebne zachowania. Tak było, jest i będzie.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski