Już dziś Górnik Zabrze powróci do ligowej rywalizacji z mocno odświeżoną kadrą. Nie ma już Ennaliego, nie ma Kapralika. Są za to rozbudzone apetyty. W końcu „Trójkolorowi” praktycznie do ostatnich kolejek minionego sezonu liczyli się w grze o puchary. Czy teraz będą równie groźni dla faworytów?
Górnik Zabrze ma za sobą najtrudniejszy sezon od lat. W jego trakcie rezygnację złożyli przecież prezes oraz dyrektor sportowy, a klub został z wakatami na tych stanowiskach. Przed meczem w Łodzi piłkarze nie wyszli na trening – powodem były dwumiesięczne opóźnienia w wypłatach (Górnik nie otrzymał w terminie pieniędzy za transfer Yokoty). W marcu i kwietniu trwała natomiast zażarta walka o władzę w mieście.
Powoli (podkreślamy – powoli) sytuacja na Roosevelta zdaje się stabilizować. Doszło do dużych zmian personalnych w samym Zabrzu, ale i klubie – nowa rada nadzorcza, zarząd, a na stanowisko dyrektora sportowego wrócił Łukasz Milik. Lukas Podolski został natomiast ambasadorem Górnika i doradcą społecznym nowego zarządu.
Górnik Zabrze pojechał na obóz do Austrii
Podopieczni Jana Urbana do treningów powrócili jeszcze w czerwcu. Zanim udali się na obóz, rozegrali mecz sparingowy z Odrą Opole. Z dobrej strony pokazał się Patrik Hellebrand, a Górnik wygrał 2:1.
Już w Kirchberg rozegrali natomiast kolejne trzy mecze kontrolne z mocnymi przeciwnikami (WSG Tirol, FC Basel i Karlsruher SC). Rezultaty? Zwycięstwo, remis i porażka.
Zabrzanie przygotowania zamknęli już w kraju, wygrywając zamknięty sparing ze słowackim FC Kosice. Jedynego gola strzelił Kozuki.

Transfery
Kolejne lato i kolejna rewolucja kadrowa. Tym razem Górnik działał jednak szybko, chcąc za wszelką cenę uniknąć powtórki z zeszłego sezonu (kiepski start i zaledwie punkt w pierwszych trzech meczach).
Klub z Górnego Śląska opuścili teraz przede wszystkim Lawrence Ennali i Adrian Kapralik – skrzydłowi, których w ostatnich miesiącach komplementowaliśmy najczęściej. Co tu dużo mówić, to była największa broń „Trójkolorowych” w minionej kampanii.
Z Górnika odszedł także ulubieniec kibiców, Dani Pacheco. W jego miejsce sprowadzono Patrika Hellebranda z Dynama Czeskie Budziejowice. To uzdolniony technicznie zawodnik i najskuteczniejszy drybler ligi czeskiej. Jego mankamentem dotychczas były jednak liczby i warunki fizyczne.
Kontrakty w Zabrzu podpisało dwóch nowych napastników – Luka Zahović oraz Aleksander Buksa (młodzieżowiec). W miejsce Ennaliego prawdopodobnie wskoczy natomiast Taofeek Ismaheel. A przynajmniej w takim celu został ściągnięty z francuskiego FC Lorient.













