Simeon Tochukwu Nwankwo, bo tak brzmi jego pełne imię, pochodzi z Nigerii. Wiele osób myśli, że jest młodym i perspektywicznym graczem. Po przeczytaniu drugiego zdania może doznać wielkiego zawodu, ma on już bowiem 28 lat. Urodził się w Lagos (dawnej stolicy Nigerii) 7 maja 1992 roku. Mierzy zawrotne 198 centymetrów wzrostu, więc na warunki fizyczne na pewno nie może narzekać. We wcześniejszych latach występował w portugalskich klubach Portimonese oraz Gil Vicente. Jednak od 2016 roku reprezentuje barwy włoskiego Crotone, w którym występuje również reprezentant Polski Arkadiusz Reca.
Simy – afrykańska nadzieja w świecie futbolu? Czy pomimo 28 lat szczyt kariery sportowej jeszcze przed nim? Czy zmieni klub na mocniejszy, czy może kolejny raz spadnie na zaplecze najlepszej ligi?
Początki
Swoją międzynarodową karierę rozpoczął w portugalskim klubie Portimonese, grającym w tamtym czasie w Segunda Liga (dziś Liga PRO, 2. poziom rozgrywkowy). Zawędrował tam z Nigerii, skąd wyjechał, aby profesjonalnie grać w piłkę nożną, a w 2011 roku przedostał się do pierwszej drużyny. W pierwszym sezonie rozegrał 24 mecze, strzelił przy tym pięć bramek. Trzeba przyznać, że całkiem niezły start jak na debiutanta. W drugim sezonie również dawał z siebie wszystko i w 32 meczach strzelił 11 goli, mając wówczas tylko 19 lat.
Nowy klub
W trakcie sezonu 2012/2013 został zauważony przez skautów Gil Vicente, klub występujący w Primeira Liga (najwyższa klasa rozgrywkowa w Portugalii). Jednak pierwszy sezon w nowych barwach nie był zbyt udany. Wystąpił w 15 meczach, lecz jego konto strzeleckie do końca sezonu pozostało puste. Sam zainteresowany nie postrzega tego okresu za stracony, sam wypowiada się o nim w kontekście sezonu przełomowego, który bardzo pomógł odnieść mu późniejszy sukces. – Dzięki małej ilości gry i braku strzelanych bramek zrozumiałem parę spraw i przygotowałem się mentalnie na nadchodzące lata – tak wspomina ten okres Nigeryjczyk. Kolejny sezon był już zdecydowanie lepszy, w 30 spotkaniach strzelił dziewięć bramek, dodając dwa gole w pucharze. Niestety nie pomogło to utrzymać jego drużyny w portugalskiej elicie i po raz trzeci w swojej karierze musiał rozegrać sezon na jej zapleczu.
W trzecim sezonie w barwach Gil Vicente zobaczyliśmy kompletnie odmienionego zawodnika, szybkiego, dobrze uciekającego obrońcom, a co najważniejsze – skutecznego. Dzięki tym cechom na stałe zagościł w podstawowej jedenastce „Kogutów”. Sezon ten był przełomowy na drodze do europejskiej elity „Top 5 lig” i jednym z lepszych w karierze Simy. W 46 meczach strzelił aż 20 bramek, dołożył do tego pięć asyst. Jego gra i liczby zaowocowały zainteresowaniem wielu drużyn z całej Europy. Ostatecznie po długich rozmowach i namysłach został zakontraktowany przez włoskie Crotone występujące wtedy w Serie B (2. liga włoska).
Kierunek Włochy
Gdy wylądował na południu Włoch, trwały już przygotowania do nadchodzącego sezonu. Na początku sezonu udało mu się przekonać do siebie trenera Davide Nicolę i rozpoczął sezon 2016/2017 od dwóch pełnych spotkań przeciwko FC Bologna oraz FC Genoa. Potem nie było już tak kolorowo, w obu tych spotkaniach nie zachwycił formą i następne trzy spotkania spędził na ławce. W tym sezonie nie udało mu się wrócić do podstawowego składu, a do końca ligi rozegrał tylko dwa pełne mecze. Jego dorobek wynosił 22 mecze, cztery bramki, jednak w aż w 18 z nich podnosił się z ławki rezerwowych. Być może nasz bohater dopiero się rozpędzał, ponieważ w kolejnym sezonie strzelił siedem goli i zaliczył asystę w 24 występach. W podstawowym składzie zaczynał mecz już 11 razy i 12 razy pojawiał się na boisku w drugiej części spotkania. Z kolei złą informacją był spadek drużyny Crotone do 2. ligi i Sima po raz kolejny w swojej karierze musiał walczyć o powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej.











