Rozpływał się nad nim już praktycznie każdy, ale rosnąca presja najwidoczniej absolutnie mu nie przeszkadza. Nawet jeśli zaliczy jeden słabszy występ, co zdarza się relatywnie rzadko, to zaraz wraca na usta całej piłkarskiej Polski. Dziś Lawrence Ennali znowu to zrobił. Zabawił się z obrońcami ŁKS-u jak z dziećmi i pomógł Górnikowi kontynuować marsz po europejskie puchary. W Zabrzu mogą powoli się zastanawiać, co zrobią z pieniędzmi, za które w przyszłości odejdzie utalentowany skrzydłowy.
O tym, że Ennali jest szybki, nikomu chyba mówić nie trzeba. Przyjemność sprawia już samo oglądanie, jak niemiecki zawodnik pokonuje kolejne metry z piłką przy nodze lub nawet bez niej, nie ma znaczenia. Obrońcy nie mają z nim łatwego życia, bowiem każdy dłuższy wykop bramkarza może przerodzić się w zagrożenie. Dziś 22-latek po raz kolejny pokazał, że wybitny, jak na polskie warunki, jest także technicznie. „Lolo” z łatwością ograł kilku piłkarzy Łódzkiego Klubu Sportowego i zdobył pięknego gola – już piątego w tym sezonie ekstraklasy.
Ten wynik mógł być zdecydowanie bardziej imponujący, gdyby nie fakt, że Ennaliemu często brakuje pewnej decyzyjności – wiele dogodnych sytuacji jest przez niego zwyczajnie marnowanych. Ale nie można mieć wszystkiego. Przynajmniej nie w wieku 22. lat, gdy trafiłeś do polskiego klubu za kilkadziesiąt tysięcy euro.
Możliwość gry z Podolskim była magnesem dla Ennaliego
Od momentu odejścia z klubu Łukasza Milika, Górnik oficjalnie pozostaje bez dyrektora sportowego, zresztą na stanowisku prezesa również jest wakat. Na dzień dzisiejszy największym fundamentem, a zarazem jednym z nielicznych, jest Lukas Podolski. To duże uproszczenie, ale głównie dzięki niemu Górnik może myśleć o sprowadzaniu zawodników z potencjałem. Sytuacja organizacyjna w klubie raczej odstrasza.
– Szansa gry u boku mistrza świata bez wątpienia jest magnesem na każdego zawodnika, a zwłaszcza młodego. Wiem, że Lukas kontaktował się z Lawrencem i namawiał na przyjście do Górnika – mówił w niedawnej rozmowie ze mną Roman Kaczorek, szef działu skautingu 14-krotnych mistrzów Polski.
Jak natomiast został zauważony Ennali? Mamy swoich ludzi w Niemczech, którzy bacznie przyglądają się tym niższym ligom. Zaimponował nam również grą przeciwko nam w meczu sparingowym, który rozegraliśmy z Rot-Weiss Essen w styczniu ubiegłego roku. Początek Ennaliego rzeczywiście nie był rewelacyjny, ale potem udowodnił to, co my widzieliśmy już wcześniej. Takich piłkarzy szukamy i pozyskujemy, a to co wydarzy się dalej, będzie tylko z korzyścią dla Górnika – zapewniał Kaczorek.











