W spotkaniu zamykającym 29. kolejkę Athletic Bilbao pokonał Racing Santander. Spotkanie stało na wysokim poziomie, widzowie zebrani na San Mames zobaczyli aż siedem bramek.

Dla obu ekip ten mecz miał bardzo duże znaczenie. Racing broni się przed wpadnięciem do strefy spadkowej, a Athletic chciał wykorzystać słabe wyniki Valencii i Sevilli, by zbliżyć się do miejsca gwarantującego grę w Lidze Mistrzów.
Obie drużyny wystąpiły właściwie w najmocniejszych składach. Pojedyncze nieobecności nie wpłynęły na siłę drużyn.
Początek meczu to popis Basków. Szybkie gole niezawodnego Lloriente oraz Toquero (asysta wspomnianego Llorente) sprawiły, że mecz wydawał się rozstrzygnięty, zanim się na dobre rozpoczął. W pierwszej części spotkania padł jednak gol dla Racingu. Był to typowy gol z niczego. Strzelił go Meme Tchite, wpychając piłkę z najbliższej odległości do bramki Gorki Iraizoza. W pierwszej połowie w drużynie Racingu na brawa zasłużył tylko Sergio Canales, który jak zawsze był szalenie aktywny. Przemieszczał się po całym boisku, próbował niekonwencjonalnych zagrań i starał się jakoś ciągnąć grę. W drużynie Athleticu wyróżniał się oczywiście Llorente, a także Toquero i Martinez. Poza sytuacją bramkową środek obrony Basków również grał bez zarzutu.
Druga połowa to typowa, wyrównana wymiana ciosów, z lekkim wskazaniem na Athletic. Obrońcy Racingu mieli wyraźny problem z zatrzymaniem pędzących skrzydłami Basków. Kantabryjczycy atakowali głównie środkiem, gdzie mieli do dyspozycji swoich dwóch kreatywnych pomocników – Canalesa i Munitisa, a także Colsę. Ciekawie zrobiło się, gdy bramkarz przyjezdnych niemal wpadł z piłką do bramki. Minutę później w polu karnym faulowany był Llorente. Poszkodowany sam wymierzył sprawiedliwośc. 3:1, 72. minuta i po meczu. Z tym, że nie dla Racingu. Bolado pokazał, że Kantabryjczycy nie poddają się tak łatwo i to w jaki sposób! Gol przewrotką to rzadkość nawet w tak technicznej lidze jak Primera Division. Baskowie odpowiedzieli trafieniem Susaety. 4:2. To jednak nie koniec. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry swoją drugą bramkę w meczu zdobył Bolado, wielkie brawa dla Canalesa za genialną asystę.
Więcej goli nie padło. Siedem bramek, wielka wola zwycięstwa, dużo walki, sporo sztuczek technicznych. Ogólnie bardzo dobry, ciekawy i trzymający w napięciu mecz.










