Barcelona jest w trudnej sytuacji. W trakcie przygotowań do sezonu z pracy zrezygnował szkoleniowiec – Tito Vilanova. Kto będzie jego następcą? Bukmacherzy już typują.
Jupp Heynckess, Johan Cruyff, Andre Villas-Boas, Luis Enrique, Marcelo Bielsa a nawet Diego Maradona czy Carles Puyol są wymieniani w kontekście nowego trenera Barcelony. Tym, którzy obawiają się kataklizmu obwieszczamy, że Franciszek Smuda ma już ważny kontrakt z Wisłą Kraków i do Hiszpanii w najbliższych tygodniach się nie przeprowadzi. Ale to nie czas na żarty, bo sprawa jest poważna, szczególnie jeśli spojrzymy na okoliczności odejścia Vilanovy. To prawda, wszyscy wiedzieli, że jest chory, ale przy chorobie z jaką się boryka, informacja o nawrocie oznacza najczęściej przerzut, a to oznacza, że Tito otrzymał od losu kolejny wyrok. Oby wygrał tę walkę, tak jak wygrał ją wcześniej Erik Abidal.
Zespół Queen nagrał kiedyś piosenkę pod tytułem „Show must go on”, świetnie pasuje ona do obecnej sytuacji. Wracamy więc do wyboru nowego szkoleniowca. Wszystkie wyżej wymienione kandydatury mają swoje plusy i minusy. Postarajmy się więc je policzyć i zobaczymy, co nam wtedy wyjdzie. Pod uwagę bierzemy reputację, warsztat, znajomość specyfiki klubu i umiejętność panowania nad zespołem.
Jupp Heynckes: Trener na fali, opromieniony wielkimi sukcesami z Bayernem Monachium. Byłby dobrym kandydatem, ponieważ ma odpowiedni warsztat i doświadczenie. Dodatkowo jego przeprowadzka na Camp Nou podgrzałaby atmosferę, bo przecież w odwrotnym kierunku podążył Guardiola. Problem w tym, że ogłosił zakończenie kariery i raczej nie będzie łamał swojego postanowienia.
Johan Cruyff: Wielkie sukcesy trenerskie to odległe czasy, ale Cruyff w Barcelonie wciąż jest legendą. „Boski Johan” doskonale zna specyfikę klubu, bo przecież sam stawiał fundamenty pod obecny system szkolenia. Problem w tym, że nie po drodze mu z Rosselem, a do tego ma trudny charakter.
Marcelo Bielsa: Trener z dużym doświadczeniem, świetnym warsztatem, znakomitą reputacją, jednym zdaniem kandydat idealny, gdyby nie jeden szkopuł. Jeśli Bielsa zostanie trenerem Barcelony, to możemy być pewni, że w szatni będzie wrzało. Częścią specyfiki tego klubu jest spokój (między innymi dlatego w Barcelonie nie ma już Ibrahimovicia), a Argentyńczyk woli sprawować rządy twardej ręki.
Luis Enrique: Może to i dobry trener, ale jeszcze nie miał okazji tego pokazać. Mimo że zna doskonale specyfikę Barcelony, posadzenie go na tym koniu byłoby strzałem w stopę. Brak mu sukcesów i przede wszystkim doświadczenia, a w obecnej sytuacji potrzebny jest ktoś, kto w trenerskim fachu zjadł zęby.
Andre Vilas-Boas: Jego kandydatura jest dla mnie zupełnie niezrozumiała. Owszem, to trener medialny, ale nie spełnia żadnego z powyższych kryteriów. Jest trenerem młodym, nie zna specyfiki klubu i nie poradził sobie z gwiazdami Chelsea. Jego nazwisko powinno być skreślone jako pierwsze.
Carles Puyol: Ciekawy pomysł. Puyol to człowiek z charyzmą, ogromną determinacją i tak dalej, i tak dalej, ale na tą chwilę jest bardziej potrzebny na boisku. I gdzie tu doświadczenie trenerskie?










