Shinji Kagawa jak mysz pod miotłą. Co słychać u japońskiego pomocnika?


Shinji Kagawa realizuje marzenia w słonecznej Saragossie

26 października 2019 Shinji Kagawa jak mysz pod miotłą. Co słychać u japońskiego pomocnika?
moneycontrol.com

Po wieloletniej tułaczce na najwyższych krajowych szczeblach Shinji Kagawa postanowił spełnić swoje marzenie, którym była gra w Hiszpanii. Kilkukrotnie w karierze miał okazję zrobić to wcześniej, ale twierdził, że jeszcze nie przyszedł na to czas. Latem bieżącego roku przeniósł się do drugoligowego Realu Saragossa. Hiszpanie zapłacili Borussii Dortmund za 30-latka 3 miliony euro. Japoński ofensywny pomocnik kontynuuję karierę na zapleczu La Liga.


Udostępnij na Udostępnij na

Doświadczony zawodnik z przeszłością w Bundeslidze, Premier League czy Super Lig podejmuje decyzję o transferze do drugiej ligi. Piłkarz, który jeszcze do niedawna nazywany był najlepszym w Kraju Kwitnącej Wiśni. Shinji Kagawa zawsze lubił zaskakiwać, ale kto by się spodziewał, że aż tak? Niewykluczone, że porozumienie zawarte z Borussią Dortmund w kwestii transferu Japończyka było jednym z najsprytniejszych w historii klubu. Jednak w ostatnim czasie głosy o 30-latku ucichły. Jak sobie radzi na zapleczu La Liga?

Spełnione marzenie, ale czy według planów?

Shinji Kagawa ostatni sezon spędził w tureckim Besiktasie. Jego liczby nie powalały, ponieważ rozegrał tylko 14 spotkań, w których zdobył dwa gole. Władze Borussii Dortmund z Lucianem Favrem na czele doszły do wniosku, że Japończyk nie będzie miał szans na regularną grę, dlatego postanowiły o jego sprzedaży. Sam zainteresowany nie miał zbytniego pola manewru, ale z racji tego, że od dziecka marzył o grze w Hiszpanii, zadecydował o transferze do Realu Saragossa. Jednak czy jest to piłkarz na drugą ligę?

Oczywiście z braku laku należy brać, co się ma. Szczególnie gdy może być to ostatnia okazja. Shinji Kagawa to piłkarz, który może wnieść wiele jakości do drużyny. 30 lat to wiek idealny dla piłkarza, który chce spróbować czegoś nowego. Już na prezentacji wyglądał na podekscytowanego. Świadomość swojego położenia i gry w niższej lidze postanowił skomentować takimi słowami: – Chodźmy wspólnie do pierwszej ligi! 

Słowa, które wypowiedział, dodały fanom Realu Saragossa otuchy. W końcu jest to piłkarz znany, którego kojarzą praktycznie wszyscy. Oliwy do ognia dodał, komplementując swoich nowych kolegów z drużyny oraz jej poziom. – Wyzwanie, jakim jest wspinaczka do La Liga, jest dla mnie ważniejsze niż aspekt ekonomiczny. Koledzy są dla mnie bardzo mili. Będę korzystać z ich rad na boisku i poza nim. To będzie wspaniały rok.

Mimo ekscytacji, jaką zaprezentował Shinji Kagawa, trudno sobie wyobrazić sytuację, w której mając oferty z La Liga i La Liga 2, decyduje się na wybór tej drugiej. Dysponowana przez niego klasa jest wprost idealna dla drużyny. Real Saragossa pozyskał wspaniałego zawodnika, ale dotychczas nie wiedzie mu się tak, jak by tego chciał.

Czy to na pewno Shinji Kagawa?

Czas ekscytacji minął i przyszła pora, aby wziąć się do roboty. Sezon ruszył, zawodnicy harują, a Real Saragossa spisuje się, kolokwialnie mówiąc, średnio na jeża. Dotychczas wywalczył szóstą lokatę w lidze, ale ostatnie tygodnie są naprawdę trudne. Natomiast sam bohater tego materiału, Shinji Kagawa, zniknął nam z radarów. Wszyscy spodziewali się po nim prawdziwych fajerwerków, ale zamiast tego mamy pojedyncze wybuchy piratek.

Naturalnie, każdemu należy się czas na aklimatyzację, ale bez przesady. Piłkarz o takiej randze, który w Japonii jest uznawany za jednego wybitniejszych, przechodząc do drugiej ligi, powinien robić różnicę. Niestety fakty są inne. Shinji Kagawa zdołał zdobyć dwie bramki, ale nie zanotował żadnej asysty. Nie wyróżnia się niczym szczególnym, a przecież po to tutaj przybył. Wspominając jego najlepsze lata, kiedy grał dla Borussii Dortmund i Manchesteru United, można wywnioskować, jak duży zjazd zaliczył.

To prawda. W Polsce zrobiłby różnicę, ale nie porównujmy poziomów. La Liga 2 jest o tyle wymagająca, że ciąży na niej presja oraz chęć awansu każdej z drużyn. Shinji Kagawa stał się ofiarą tych dwóch aspektów. Jego słowa z prezentacji potwierdzają się w tym momencie tylko w kwestii kolegów. Faktycznie, atmosfera w szatni Realu Saragossa jest doskonała, ale w kwestiach boiskowych nie przekłada się ona na skuteczność. Sam fakt, że skuteczność podań na połowach przeciwników jest mniejsza i rzadsza od tej na własnej, mówi sam za siebie. Mówimy tutaj o stosunku 95% do 74%. Zaangażowania w akcje ofensywne zespołu nie można odmówić Japończykowi, ale spodziewano się po nim o wiele więcej. Jeżeli dalej tak pójdzie, to marzenia o La Liga będzie musiał przełożyć na później.

Japoński magnes biznesowy

To, że Japonia ma niewielu zawodników przyciągających uwagę, jest naturalne. W sumie w ostatnich latach można wymienić ich kilku. Są to między innymi właśnie Shinji Kagawa, Takefusa Kubo, Keisuke Honda (niegdyś uznawany za jeden z największych azjatyckich talentów) czy Makoto Hasebe. Jednak w kwestiach marketingowych to właśnie ten pierwszy był absolutnym rekordzistą.

Jeszcze podczas pobytu w Manchesterze United wpływ gospodarczy z nim w tle wyniósł 220 milionów euro. Obejmował on między innymi sprzedaże biletów fanom z Japonii, prawa telewizyjne czy obecność „Czerwonych Diabłów” w japońskich sieciach telewizyjnych. Nie inaczej było w Borussii Dortmund. Shinji Kagawa zyskał wielu sponsorów podczas pobytu w Europie. Na mocy zawartych kontraktów z takimi markami, jak: Adidas, Tag Hauer czy Kirin zarobił ponad 25 milionów euro netto.

Zainteresowanie jego życiem nie spadło po przenosinach do Hiszpanii. Każda marka, z którą współpracował, utrzymuje z nim stały kontakt. Na przykład firmy Audi czy Mercedes-Benz korzystają z praw do jego wizerunku. Przez wiele lat jest ich twarzą w Japonii. Do tego dochodzą takie marki jak Toshiba czy Kagome.

Z całego azjatyckiego biznesu marketingowego lepiej wychodzi tylko Heung-Min Son, reprezentant Korei Południowej i Tottenhamu Hotspur. Ponadto od wielu lat jest działaczem społecznym w Japonii. Angażuje się w akcje charytatywne i wspomaga fundacje zajmujące się pomaganiem, głównie dzieciom. Przybywając do Saragossy, zabrał ze sobą tłumacza przysięgłego oraz tłumacza biznesowego, który jest odpowiedzialny za jego interesy w Hiszpanii. Prawdą jest, że sam zawodnik może przynieść większe korzyści marketingowe niż cały klub.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski