Sheffield United i słaby początek sezonu „The Blades”


Po fantastycznym pierwszym sezonie po powrocie do Premier League drużyna z Sheffield nowe rozgrywki rozpoczyna fatalnie

5 października 2020 Sheffield United i słaby początek sezonu „The Blades”

Drużyna Chrisa Wildera w ubiegłym sezonie potrafiła ograć Chelsea czy Arsenal. Jej umiejętności pozwoliły na równą rywalizację z Manchesterem City i Liverpoolem, jednak to, co zachwycało nas rok temu, już tego nie robi. Drużyna Sheffield, która zaskakiwała innych swoim pomysłem na grę, nadal składa się z tych samych zawodników. Problem w tym, że sposób ich gry jest wciąż taki sam, stał się przewidywalny. W głębi jednak obecny słaby start to nie tylko problem pozostania przy tym samym pomyśle gry.


Udostępnij na Udostępnij na

Kiedy Sheffield awansowało do Premier League, wyglądało na przeciętną drużynę, bez transferów, bez gwiazd, zmierzając do spadku w oczach bukmacherów już na starcie sezonu. Patrząc po zawodnikach, którzy grali w drużynie, nie było tam nikogo wyróżniającego się. Zestawienie zespołu z trzema środkowymi obrońcami, z których żaden nie był genialny czy rozpoznawalny. Pomoc to tak naprawdę solidność i wybieganie. Na koniec napastnicy – poza Billym Sharpem, który jest najlepszym strzelcem w historii klubu, żaden nie był światu jakkolwiek znany. Zespół definiował w poprzednich sezonach kolektyw, który Chris Wilder ułożył w sposób zaskakujący dla wszystkich.

Styl przestał zaskakiwać

Chris Wilder użył w Sheffield ustawienia 1-3-5-2. Patrząc na pozycje oraz liczbę defensywnych zawodników, wydawało się, że chcą w Sheffield zachować ligę poprzez obronę. Zaskoczeniem było to, że ci obrońcy w pomyśle Wildera zostali najlepszymi punktami ofensywy drużyny. Stevens i Baldock stali się genialnymi wahadłowymi na wyspach, to oni napędzali ataki zespołu. Zaskakiwało jednak to, że Sheffield, atakując, używało wahadłowych jak skrzydłowych, a skrajnych środkowych obrońców jako bocznych. Często widzieliśmy akcje, w których Basham lub O’Connel obiegali Baldocka i dośrodkowywali precyzyjnie w pole karne.

Tylko że to, co było genialne w poprzednim sezonie, obecnie już nie jest tak cudowne. Sheffield United w swoich spotkaniach zdobyło dotychczas dwie bramki i przegrało wszystkie sześć spotkań. Przeciętność widać w liczbach i tym, że drużyna oddaje średnio około dwa strzały na bramkę rywali w meczu. Sheffield rok temu oglądało się przyjemnie, ale obecnie jego rywale podchodzą do niego inaczej. Większy szacunek powoduje, że to Sheffield ma mniej miejsca na swoje rozwiązania. Rywale blokują grę na skrzydłach podopiecznych Chrisa Wildera, a to skutkuje tym, że drużyna musi atakować środkiem, co nie jest jej mocną stroną.

Rozwiązaniem dla zespołu „The Blades” powinno być skupienie się na stylu, jaki był, i zmodyfikowanie go pod obecną sytuację. Wbiegający ze skrzydeł w pole karne zawodnicy to za mało na bieżące rozgrywki. Trzeba dołożyć jeszcze chociaż co najmniej jedną opcję. Wytrenować jak najszybciej jakieś zagranie, które wymusi na rywalu luźniejsze pilnowanie skrzydeł i pozwoli zawodnikom pokroju Basham na fantastyczne ataki z boków boiska jak w sezonie 2019/2020.

W składzie Sheffield bez zmian

Tak naprawdę większość transferów w obecnym sezonie do Sheffield to napastnicy, obrońcy czy też bramkarze. Dopuszczenie świeżej krwi jest konieczne, bo widać, że starzy zawodnicy, którzy w klubie są już dłużej, stanęli trochę w miejscu. Jeśli spojrzymy na jedenastkę w pierwszej kolejce sezonu 2019/2020 i tę z obecnego, to jest ona prawie identyczna. Zaszły w niej może dwie poważne zmiany. Nowy bramkarz – Ramsdale – i tyle, bo to, który z napastników Chrisa Wildera zagra, za dużo nie zmienia. McGoldrick, McBurnie, Sharp, kontuzjowany Mousset czy nowo kupiony Oliver Burke to tak naprawdę prawie identyczni piłkarze.

To kolejny problem, w Sheffield nie ma szerokiego składu złożonego z różnych zawodników. Jeżeli pomysł „A” Chrisa Wildera nie wypali, to powinno być dwóch czy trzech piłkarzy, którzy pozwoliliby ten koncept zmienić. Przyglądając się kadrze w Sheffield, widać, że tam na każdej pozycji jest dużo podobnie skonstruowanych graczy. To być może największy problem na starcie sezonu. Każdego zawodnika można zastąpić podobnym, czasem trochę gorszym, czasem na tym samym poziomie. Problem pojawia się wtedy, kiedy pomysł, do którego piłkarze są stworzeni, przestaje działać. Bo kiedy koncepcja gry Sheffield nie przyniesie wyników, to do zimowego okienka będzie trudno ten problem rozwiązać, dlatego że nie ma w składzie zawodników do innego stylu gry.

Nie do zastąpienia – Dean Henderson

Bramkarz Sheffield to bardzo istotna funkcja w zespole. Jeśli popatrzymy na statystyki Deana Hendersona, to ma on bardzo wysoki procent obronionych strzałów. Taka statystyka dla golkipera jest oznaką jego wysokich umiejętności. Ekipa Chrisa Wildera ograniczała jak mogła strzały na swoja bramkę, będąc jedną z najlepszych drużyn w defensywie w poprzednim sezonie. Jednak sam Dean Henderson przyłoży rękę do większości czystych kont Sheffield. To on bronił naprawdę trudne sytuacje, przez dużą część sezonu walczył o miano najlepszego bramkarza.

Teraz jednak w Manchesterze United stwierdzono, że trzeba tego piłkarza sprawdzić na Old Trafford. W ten sposób jeden z najważniejszych, jeśli nie najważniejszy, zawodników Sheffield odszedł z zespołu. Jego obecność mogłaby zmienić nastawienie drużyny, ale zamiast tego obrońcy mają za plecami Aarona Ramsdalea. Nowego człowieka. Były bramkarz Bournemouth na początku sezonu broni się umiejętnościami i statystykami, ale nie jest Deanem Hendersonem. W mojej opinii nowy bramkarz „The Blades” potrzebuje czasu na ugruntowanie swojej pozycji, by wygrać jakiś mecz Sheffield, a wtedy cała drużyna poczuje się pewniej z nim za plecami.

Sezon bez O’Conella?

Kontuzja kolana może wykluczyć najlepszego obrońcę Sheffield na cały sezon. Odkąd go nie ma, środkowa obrona w drużynie Chrisa Wildera trochę podupada. W poprzednim sezonie O’Connell był na tyle dobry, że można było o nim pomyśleć, tworząc najlepszą jedenastkę po rozgrywkach 2019/2020. Teraz tego istotnego ogniwa nie będzie i trzeba go jakoś zastąpić, ale pytanie, czy w ogóle jest to możliwe.

Ethan Ampadu, wypożyczony z Chelsea środkowy obrońca, reprezentant Walii, zagrał dotychczas jedno pełne spotkanie w lidze i w Pucharze Ligi. Ma potencjał na bycie najbardziej kreatywnym obrońcą Sheffield, na to, by odnaleźć się w układance Chrisa Wildera jako ktoś podłączający się do akcji ofensywnych. Sęk w tym, że brak O’Connella to straty w defensywie i czas pokaże, czy Ampadu będzie stać, by zapełnić lukę po Angliku.

***

Sheffield United może zaskoczyć drugi rok z rzędu. Tylko za pierwszym razem zrobiło to pozytywnie, a w tym sezonie może być rozczarowujące. Drużyna zaskakiwała w poprzedniej kampanii swoją grą, pomysłem i indywidualnościami, które wtedy się pokazały. Baldock, Henderson, O’Connell, najdroższy zawodnik Sheffield – Berge. Ci piłkarze stanowili o sile drużyny z Bramall Lane, ale niektórych z nich już nie ma, inni są kontuzjowani, a pozostali trochę zagubieni w nowym sezonie. Trener Wilder może wymyślić nową koncepcję, a w tym kierunku chce iść, przynajmniej tak sugerują jego wypowiedzi po porażce z Arsenalem. Z drugiej strony może po prostu trzeba tym piłkarzom uświadomić ich miejsce, może trener powinien podejść do tego psychologicznie i przekonać drużynę, że musi zejść z tonu po poprzednim sezonie.

Bez względu na to, jak sytuację rozwiąże Chris Wilder, musi robić to szybko. Po przerwie reprezentacyjnej Sheffield zagra z Fulham, ważny byłby dobry mecz na przełamanie. Później jednak szykuje mu się maraton. Mecze przeciwko Liverpoolowi, Manchesterowi City i Chelsea mogą zakończyć się porażkami, a to może zmusić właścicieli Sheffield do głębszych zmian w zespole. Zobaczymy co przyniesie czas, ale Sheffield potrzebuje zmiany jak najszybciej, a nie zanosi się, by tak miało być w nadchodzących tygodniach.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze