W sobotnim meczu 13. kolejki Primera Division Sevilla musiała uznać wyższość Getafe i przegrała 1:3. Mecz, a zwłaszcza jego druga odsłona, mógł się podobać kibicom. Goście zwycięstwo zawdzięczają rewelacyjnemu początkowi drugiej połowy, kiedy udało się im wyjść na prowadzenie, którego nie oddali już do końca.
Sevilla w każdym kolejnym meczu stara się nie tracić kontaktu z czołówką i do spotkania z Getafe przystępowała znając już wynik z La Romaledy, gdzie trzeci w tabeli Villarreal wygrał z miejscowym Realem Saragossa. Aby nie powiększyć straty czterech punktów do czołówki (grających w niemal innej lidze Realu Madryt i Barcelony nie liczymy), Andaluzyjczycy musieli pokonać sobotniego rywala, któremu jednak także zależało bardzo na zwycięstwie, gdyż Getafe nie potrafiło wygrać żadnego z ostatnich pięciu meczów.

Mecz mógł znakomicie zacząć się dla przyjezdnych, ale już w pierwszej minucie Miku, po minięciu Andresa Palopa, nie zdołał z bardzo ostrego kąta umieścić piłki w siatce. Mecz od samego początku był bardzo wyrównany ze wskazaniem na Sevillę – w 20. minucie piłkarze z Sanchez Pizjuan mieli świetną okazję na objęcie prowadzenia. Dwójkową akcję przeprowadzili Kanoute i Capel, którzy szybkimi i dokładnymi krótkimi podaniami ośmieszyli wręcz defensywę gości, a piłka dotarła ostatecznie pod nogi Romarica, który z siedmiu metrów trafił prosto w bramkarza, a dobitka Negredo przeleciała obok słupka. Cztery minuty później mógł paść kolejny w tej kolejce gol po strzale-dośrodkowaniu – Fernando Navarro dośrodkował z lewej strony, jednak uczynił to tak niedokładnie, że piłka poleciała w światło bramki, a wychodzący już do dośrodkowania Codina w ostatniej chwili zdołał złapać ją przed linią końcową.
Jednak w 30. minucie Sevilli udało się w końcu udokumentować przewagę osiągniętą w ostatnich minutach – rajdem lewą stroną boiska popisał się Romaric i z samej linii końcowej zdołał odegrać piłkę do nadbiegającego Fredrica Kanoute. Ten strzałem tuż przy prawym słupku zamknął akcję, dając prowadzenie swojej drużynie. W kolejnych minutach niewiele działo się na boisku – Sevilla sporadycznie atakowała, zadowolona z prowadzenia, natomiast Getafe odgryzało się nielicznymi kontratakami, z których jednak niewiele wynikało – bardzo dobrze spisywała się dowodzona przez Alexisa linia defensywna zespołu ze stolicy Andaluzji. Najlepszą okazję przed przerwą mieli przyjezdni – po indywidualnej akcji prawą stroną, z niemal linii końcowej, Manu zdołał dośrodkować do Miku, ale w ostatniej chwili tor lotu piłki przeciął Caceres i uchronił swój zespół przed stratą bramki. Do przerwy zatem Sevilla zasłużenie wygrywała z Getafe 1:0.
Druga połowa zaczęła się podobnie do końcówki pierwszej części spotkania – obie ekipy dość sennie rozpoczynały swoje akcje, z których dużo nie wynikało. Taki obraz mógł się zmienić w 52. minucie – Getafe po dwóch akcjach powinno było w tym meczu nie tylko remisować, ale nawet wyjść na prowadzenie. Najpierw Manu otrzymał w polu karnym świetne podanie i znalazł się sam na sam z Palopem, jednak świetną interwencją popisał się bramkarz i tylko dzięki temu Sevilla była nadal na prowadzeniu. Minutę później Getafe miało kolejną stuprocentową sytuację – z lewej strony z linii końcowej dośrodkował Gavilan, piłka trafiła pod nogi nadbiegającego Miku. Ten, pomimo asysty obrońcy, oddał strzał, który jednak trafił tylko w poprzeczkę i wyszedł w pole.










