Podopieczni trenera Emery’ego stanęli przez kapitalną szansą, aby zostać nowym liderem La Liga, wobec sobotniej porażki Barcelony. Tyle, że Andaluzyjczycy nie zdołali jej wykorzystać i przegrali na wyjeździe z Athletikiem. A to oznacza, że na czele pozostanie Real Madryt.
Rozpoczęty równo w południe mecz, był obciążony gigantyczną presją na zespole gości. Wszystko dlatego, że w przypadku zwycięstwa, zostaliby nowym liderem Primera Division. I od pierwszego gwizdka było widać, że ta informacja bardzo mocno ciążyła im w głowach.
Piłkarze z Andaluzji grali bardzo niedokładnie, a w dodatku już od 13 minuty musieli gonić wynik. Piłkę ze skrzydła dośrodkował Susaeta, a z bliska wpakował ją do siatki zupełnie niepilnowany Aduriz. Wydaje się, że lepiej powinien zachować się w tej sytuacji, choć bliższe prawdy byłoby powiedzenie, że zaspał cały blok defensywny.
http://www.youtube.com/watch?v=pDg04GiGJQ4
To nie podziałało w żaden sposób motywacyjnie na przyjezdnych, którzy mieli ogromny problem z przedostaniem się pod bramkę rywali. W związku z tym trener Emery próbował interweniować, wprowadzając od razu po przerwie Banegę oraz Gameiro. To jednak niewiele pomogło gościom, którzy zakończyli mecz zaledwie celnym strzałem.
A gospodarze przez cały mecz grali bardzo skoncentrowani, wykorzystując wszystkie swoje auty. Można było przez moment odnieść wrażenie, że udało się przezwyciężyć kryzys, który dopadł ekipę wraz z początkiem sezonu. Jednakże, aby to stwierdzić ze 100% pewnością, potrzeba jeszcze kilku takich meczów.
Teraz przed podopiecznymi Valverde bardzo trudny mecz w Lidze Mistrzów, w którym będą rywalizować z FC Porto, najprawdopodobniej bez Aduriza, który jeszcze w pierwszej połowie zszedł z boiska z powodu kontuzji. A Sevilla musi zapomnieć o dzisiejszym, bardzo słabym występie i wrócić do tego co prezentowała w poprzednich meczach.











