Mecz pomiędzy Sportingiem Gijon a Sevillą zamykał 14. kolejkę Primera Division. Kibice na El Molinol obejrzeli ciekawe spotkanie, jednak ich ulubieńcy musieli uznać wyższość gości.
Piłkarze Manolo Jimeneza musieli wygrać to spotkanie, by ciągle być blisko Realu i Barcelony. Ponadto występowali oni w roli faworyta, więc tym bardziej nie wypadało dzielić się punktami ze Sportingiem. Gospodarze natomiast dobrze radzą sobie w obecnym sezonie, dlatego sympatycy piłkarzy Gijon z nadzieją oczekiwali tego spotkania.
9. minuta: Po otwartym początku z jednej, jak i drugiej strony pierwszy cios zadali przyjezdni. Po dobrej akcji Jesusa Navasa piłkę otrzymał malijski napastnik, Frederic Kanoute, i silnym strzałem pokonał bramkarza gospodarzy.
Kolejne minuty również nie przyniosły znaczącej przewagi żadnej ze stron. Co rusz jeden i drugi team starał się atakować. Kibice Sportingu mogli być zadowoleni z postawy swoich graczy, którzy starali się wyrównać wynik i nie podłamywały ich nieudane akcje. Sevilla nie pozostawała dłużna i również starała się zdobywać kolejne gole.
Pierwsza połowa obfitowała również w wiele starć i fauli obydwu drużyn, co było skutkiem dużego zaangażowania. Druga połowa rozpoczęła się od ataków gości, którzy chcieli jak najszybciej podwyższyć wynik spotkania i spokojnie kontrolować grę. Jednak ta sztuka im się nie udała i gospodarze z wielkim uporem dążył do remisu.
Końcowe minuty spotkania stały pod znakiem falowych ataków Sportingu, który na wiele sposobów starał się strzelić bramkę. Jednak tego wieczoru nie było im dane pokonać golkipera gości, który zawsze cało wychodził z opresji. Ponadto również defensywa Sevilli była tego dnia dobrze przygotowana i zgrana.
Mimo porażki, gospodarze nadal utrzymują pozycję w środku tabeli, co niewątpliwe jest ich sporym osiągnięciem. Natomiast Sevilla nadal trzyma kontakt z czołówką tabeli i ciągle pozostaje w walce o mistrzostwo Primera Division.










