Sevilla pokonana w Galicji


5 października 2012 Sevilla pokonana w Galicji

W pierwszym spotkaniu siódmej kolejki hiszpańskiej Primera Division będąca beniaminkiem Celta Vigo pokonała u siebie Sevillę 2:0. Bramki dla Galisyjczyków padały w drugiej połowie, a strzelali je Inigo Aspas i Enrique de Lucas.


Udostępnij na Udostępnij na

W wyjściowym składzie gospodarzy nie pojawił się jednak Javi Varas, który w trakcie rozgrzewki miał uszkodzić palec. W jego miejsce został desygnowany do gry Sergio Alvarez i już w drugiej minucie został poddany poważnemu egzaminowi – Roberto Lago bezmyślnie podał w stronę bramkarza, w sytuacji gdy bliżej do piłki miał Jesus Navas. Wydawało się, że szybki jak wiatr skrzydłowy gości przejmie piłkę i wpakuje piłkę do siatki, ale bramkarz gospodarzy odważnym wślizgiem na czterdziestym metrze uratował swój zespół. Chwilę później „Celestes” byli blisko objęcia prowadzenia, po rzucie rożnym ostro bitą piłkę wbić do siatki próbowali Park i Tunez, ale Palop, mimo iż solidnie sponiewierany, zdołał ją złapać i utrzymać.

Iago Aspas w drugiej połowie doczekał się gola
Iago Aspas w drugiej połowie doczekał się gola (fot. As.com)

W 17. minucie kolejną świetną okazję mieli gospodarze – Iago Aspas znakomicie uwolnił się spod krycia, pomknął na bramkę rywala i płasko uderzył po długim słupku, ale Palop fantastycznie sparował piłkę na rzut rożny. Chwilę później goście w końcu odpowiedzieli – po akcji prawym skrzydłem strzelał Baba, dobijać próbował jeszcze Negredo, ale ostatecznie niebezpieczeństwo zażegnał golkiper Celty. Piłka przez niego wybita trafiła do Aspasa, który wzorowo uruchomił Parka – Koreańczyk łatwo zwiódł Navarro, ale strzelił zaskakująco słabo. Po okresie przewagi gospodarzy goście z Andaluzji przez kilka dłuższych chwil posiadali piłkę i stosując atak pozycyjny, próbowali znaleźć lukę w defensywie rywala, jednak nie udało im się to.

W 33. minucie bliski otworzenia wyniku, po dynamicznej szarży Baby z prawej strony pola karnego, był Negredo, ale Tunez ofiarną interwencją zablokował jego strzał. W kolejnych minutach tempo meczu nieco osłabło, Celta nie atakowała już z takim przekonaniem jak w początkowych fragmentach gry, Sevilla wręcz przeciwnie (aktywny Navas), ale robiła to nieporadnie. Obydwie drużyny wydawały się oczekiwać na gwizdek kończący pierwszą odsłonę i po groźnym, ale zniweczonym przez Parka kontrataku „Celestes” sędzia Gil Manzano zaprosił zawodników do szatni.

Druga połowa, podobnie jak pierwsza, rozpoczęła się od ataków gospodarzy. Podopieczni Paco Herrery szybko operowali piłką i szybko też za nią biegali, ale pod bramkę przeciwnika przedostali się goście, a konkretnie Jesus Navas, lecz nie zdołał on oddać skutecznego strzału na bramkę Alvareza. W późniejszym fragmencie spotkania żadna z drużyn nie potrafiła osiągnąć przewagi, kibice zgromadzeni na Baladois oglądali sporo ostrej walki i odbiorów w środku pola, ale żadnej klarownej sytuacji. W końcu w 59. minucie błąd popełnił Hedwiges Maduro, uderzając piłkę ręką w polu karnym. Minutę później „jedenastkę” na gola zamienił dobrze dysponowany Iago Aspas. 1:0 dla Celty!

Powracający do zdrowia Enrique de Lucas ustalił wynik spotkania
Powracający do zdrowia Enrique de Lucas ustalił wynik spotkania (fot. moiceleste.com)

Zdobyta bramka dodała gospodarzom animuszu – wiedzieli, że gdy odpuszczą choć na chwilę, może się to dla nich skończyć tragicznie, zatem ani myśleli cofnąć się na własną połowę, by bronić rezultatu. Nieźle na lewym skrzydle poczynała sobie dwójka Lago – Krohn-Dehli, ale za wygraną nie dawała też defensywa Sevilli. W 70. minucie bardzo bliski wyrównania był Alvaro Negredo – rezerwowy Manu del Moral efektownie dograł „Rekinowi” piłkę, a ten bez zastanowienia uderzył ją z powietrza – strzał minimalnie minął prawy lewy słupek.

Sześć minut później solidnie zbudowany wychowanek Realu ponownie miał okazję wyrównać, ale jego strzał głową po dośrodkowaniu Jesusa Navasa we wspaniałym stylu wybronił Sergio Alvarez. W ostatnich dziesięciu minutach Sevilla była tak bardzo zdesperowana, by wyrównać, że jedynym jej graczem na własnej połowie pozostawał Andres Palop, który nawet zapędziwszy się na 40.-50. metr, był w stanie powstrzymać kontrę trzech zawodników gospodarzy (to się nazywa siła doświadczenia!). W 85. minucie mecz rozstrzygnął rezerwowy Enrique de Lucas, który eleganckim strzałem głową wykończył dośrodkowanie innego zmiennika, Bustosa. Do ostatniego gwizdka Gila Manzano wynik nie uległ już zmianie. 2:0 dla Celty!

Komentarze
~ole! (gość) - 10 lat temu

Przegrać z takim średniakiem...

Odpowiedz
Pika (gość) - 10 lat temu

Każdemu może się zdarzyć wpadka...

Odpowiedz
~Bree (gość) - 10 lat temu

A co do meczu to nie był taki słaby, ale trzeba
było się tam wybrać, żeby to zozcabyć a nie
snuć przypuszczenia

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze