W ostatniej ligowej kolejce tego sezonu T-Mobile Ekstraklasy Zagłębie Lubin wygrało z Górnikiem Zabrze 2:1. Decydującego gola zdobył po wejściu na boisko Litwin Darvydas Sernas.

Spotkanie Zagłębia Lubin z Górnikiem Zabrze w ramach 30. kolejki T-Mobile Ekstraklasy było wyjątkowym dla Adama Banasia, który przeniósł się z zabrzańskiego Górnika do Zagłębia w zimowym oknie transferowym. W rundzie wiosennej został kapitanem w swoim nowym klubie i stał się jego liderem.
Od początku spotkania było widać, że jego ranga jest po prostu znikoma. Piłkarze obu drużyn bardzo spokojnie zaczęli mecz, co bardzo nie podobało się szkoleniowcom obu drużyn, którzy z okolic linii bocznej starali się motywować do lepszej gry swoich podopiecznych. Pierwszą groźną sytuacją w spotkaniu Zagłębia z Górnikiem był strzał Prejuce’a Nakoulmy z 12. minuty spotkania, jednak piłka po lekkim rykoszecie ostatecznie nie wpadła do bramki. Próbowało także Zagłębie, głównie za sprawą dynamicznego Davida Abwo, ale nigeryjski pomocnik był bardzo dokładnie kryty przez piłkarzy zabrzańskiego zespołu.
Już w 19. minucie Zagłębie Lubin wyszło na prowadzenie. Strzelec czterech bramek z poprzedniej kolejki, Szymon Pawłowski, dograł na wolne pole do powracającego do dobrej formy Macieja Małkowskiego, który wślizgiem uderzył w lewy róg bramki Łukasza Skorupskiego, nie dając mu najmniejszych szans na obronę. Od 20. minuty to Zagłębie spisywało się lepiej i atakowało bramkę rywali. Swoje szanse mieli Małkowski, Pawłowski i Rakowski, jednak golkiper gości nie miał z tymi uderzeniami większych problemów.
Arkadiusz Milik mógł dać swojemu zespołowi wyrównanie w 34. minucie meczu. Młody napastnik uderzył bardzo mocno na bramkę Zagłębia, jednak Aleksander Ptak sparował piłkę na rzut rożny, ratując swój zespół przed utratą bramki. Na dwie minuty przed przerwą drużyna mogła podwyższyć prowadzenie. Kolejny raz przed swoją szansą stanął były gracz PGE GKS-u Bełchatów, Maciej Małkowski, jednak w stuprocentowej sytuacji, mając przed sobą jedynie Łukasza Skorupskiego, zachował się fatalnie i przestrzelił. Pierwsza połowa zakończyła się zasłużonym prowadzeniem lubinian 1:0.
Drugą część spotkania rozpoczął groźnie Górnik Zabrze. Już minutę po wznowieniu gry z dystansu po rzucie rożnym strzelał Marcin Wodecki, jednak mocno uderzona piłka powędrowała obok prawego słupka bramki strzeżonej przez Aleksandra Ptaka. Chwilę później żółtą kartką za bardzo brzydki faul został ukarany Błażej Telichowski, który jeszcze do niedawna bronił barw „Miedziowych”. Koniec końców z rzutu wolnego żadnego zagrożenia Zagłębie nie stworzyło. Dziesięć minut po wznowieniu gry bardzo ładnie z dystansu uderzał Szymon Pawłowski, jednak piłka po bardzo mocnym strzale przeleciała minimalnie obok słupka bramki Górnika Zabrze.











