Po sensacyjnym zwycięstwie w pierwszym spotkaniu Athletic dziś potwierdził swoją dobrą dyspozycję. Po znakomitym spotkaniu pokonał Manchester United 2:1, ale goli dla Basków mogło być naprawdę znacznie więcej.
W jednym z najciekawiej zapowiadających się spotkań rewanżowych Ligi Europy Athletic Bilbao podejmował u siebie Manchester United. Po nieoczekiwanym zwycięstwie w pierwszym meczu Hiszpanie byli w lepszej sytuacji. I to oni też od razu ruszyli do ataku na swojego rywala. Angielska drużyna wyglądała na stłamszoną, bardzo chaotycznie prezentowała się jej gra w środku pola. Gospodarze raz po raz stwarzali sobie okazje, ale jedyną wymierną korzyścią z nich były rzuty rożne. Te stałe fragmenty to jednak duża siła ekipy z Bilbao i po każdym było sporo zamieszania pod bramką Davida de Gei. W 12. minucie o sporym szczęściu mógł mówić młody golkiper United. Po fantastycznym podaniu między nogami Jonny’ego Evansa sam na sam z nim znalazł się Iker Munian. Pomocnik trafił w słupek, a dobitka de Marcosa na pustą bramkę była fatalna. Zamiast spokojnie umieścić ją w siatce, strzelił wysoko nad poprzeczką, a kibice zawyli z rozpaczy. Lecz ku uciesze fanów, miejscowi dalej atakowali. Nie poprzestali na tej jednej wspaniałej akcji, chcieli już przed przerwą rozstrzygnąć losy awansu do ćwierćfinału.

Wyglądało na to, że zadanie mieli nieco ułatwione, ponieważ Manchester wyglądał bezbarwnie. Bez pomysłu na grę. Jedynym często wymienianym graczem przez komentatora był de Gea, gdyż to Athletic dyktował warunki. W końcu młody bramkarz musiał skapitulować. W 23. minucie po znakomitej kilkudziesięciometrowej wrzutce i idealnym woleju Llorente Bilbao wyszło na prowadzenie. Fernando udowodnił tym golem, jakim jest znakomitym technicznie piłkarzem. To był naprawdę niełatwy strzał, arcytrudna piłka i wspaniała bramka w wykonaniu Hiszpana. Zupełnie bez szans przy tym uderzeniu był golkiper gości.
Ten gol pobudził United. Angielscy gracze od razu zaczęli groźniej atakować. W 27. minucie prawie stuprocentowej sytuacji nie wykorzystał Ryan Giggs, którego główna została odbita przez jednego z obrońców. Minutę później Walijczyk uderzał już nogą, ale również został przyblokowany. Mimo że zaangażowani w te ataki byli praktycznie wszyscy piłkarze United, zupełnie nic z nich nie wynikało. Natomiast znacznie groźniej wyglądały kontry gospodarzy, których szybkość i przebojowość sprawiała, że grali bez kompleksów przeciwko dużo bardziej utytułowanej ekipie. W 40. minucie byliśmy świadkami pierwszej, wymuszonej zmiany. Z boiska przy owacji na stojąco zszedł strzelec gola Fernando Llorente. Napastnik naciągnął sobie mięsień i musiał zejść do szatni. Swoje zadanie jednak wykonał w pełni, ponieważ zdobył fantastyczną bramkę.












