Mecz Atletico z Malagą miał być tylko formalnością. „Rojiblancos” mieli wygrać ze słabo dysponowaną Malagą i zostać samodzielnym liderem La Liga. Tak się jednak nie stało. W końcówce spotkania gola dla Malagi strzelił Charles i ku uciesze kibiców zgromadzonych na La Rosaleda zespół gospodarzy pokonał wicelidera tabeli.
Od samego początku mecz prowadzony był w bardzo dobrym tempie. I od samego początku dużym zaskoczeniem była postawa Malagi. Drużyna, która w tym sezonie głównie zawodzi, przeciwstawiła się teoretycznie silniejszemu rywalowi i to ona była lepszym zespołem. Kilka razy „Rojiblancos” musiał ratować Jan Oblak. Spotkanie było rozgrywane w gorącej atmosferze. Spięcia i przepychanki między piłkarzami obu klubów miały miejsce co kilka minut. Sędzia Mateu Lahoz często musiał sięgać po żółte kartki.
„Atleti” cierpiało, a Malaga z każdą minutą stawała się coraz groźniejsza. Przewaga gospodarzy była widoczna jeszcze bardziej po 56. minucie, kiedy to drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał kapitan Atletico – Gabi. Malaga ruszyła do ataku, jednak piłka wciąż nie chciała wpaść do bramki. Los odmienił się w samej końcówce spotkania. W 86. minucie gola dla gospodarzy zdobył bardzo aktywny w tym pojedynku Charles. Prowadzenia Malaga nie oddała do samego końca.
Zwycięstwo pozwoliło drużynie z Andaluzji awansować na 13. pozycję w ligowej tabeli. Atletico, które wobec zaległego meczu FC Barcelona mogło zostać samodzielnym liderem, pozostało na drugim miejscu w tabeli. Na nieszczęście dla Cholo Simeone swoje spotkanie, aż 10:2, wygrał Real Madryt i dzięki temu odrobił do Atletico trzy punkty straty. „Rojiblancos” mają w tej chwili tyle samo punktów (i jeden mecz więcej) co Barcelona i dwa punkty więcej od Realu. A najbardziej zadowolona z takiego obrotu spraw jest oczywiście Barcelona.
https://twitter.com/JBanasinski/status/678685820593831937











