Armenia, Luksemburg, Łotwa czy Litwa to państwa, które nie mogą pochwalić się siłą swoich rodzimych lig. Mimo to drużyny reprezentujące właśnie te kraje stanęły przed szansą zagrania w rozgrywkach Ligi Europy. Oprócz dobrze znanych ekip, w ostatniej rundzie eliminacji bierze udział wiele mniejszych drużyn z mniejszych lig.
Dlatego też jest to dobra pora, aby przyjrzeć się dokładniej outsiderom, którzy chcą postawić ostatni krok i sensacyjnie wedrzeć się do fazy grupowej. Nie przedłużając, rozpocznijmy przegląd sensacji tego sezonu.
FC Ararat Armenia i F91 Dudelange
Armenia i Luksemburg znajdują się kolejno na 35. i 39. miejscu w rankingu UEFA. Pomimo słabej pozycji drużyny z obu państw znalazły się w czwartej – ostatniej – rundzie eliminacji Ligi Europy. Jakby tego było mało, trafiły one na siebie nawzajem. Możemy więc być pewni, że Ararat lub Dudelange zagrają w Lidze Europy, a polski klub – niekoniecznie.
Dudelange to zespół, który kojarzą wszyscy polscy kibice. Luksemburczycy rok temu ograli Legię Warszawa i awansowali do fazy grupowej, w której, jak można się domyślić, zajęli ostatnie miejsce. Pokazali jednak „pazur”, a ich obecność w tych rozgrywkach pokazuje, że piłka w mniejszych państwach rozwija się z roku na rok.
W pierwszym meczu górowała jednak ekipa z Armenii. Ararat Armenia to zespół powstały zaledwie dwa lata temu w 2017 roku. Mistrzowie Armenii wygrali 2:1 z ekipą Dudelange i są na dobrej drodze do historycznego awansu. Tymczasem polskie ekipy z o wiele dłuższą historią od kilku lat nie potrafią przebić się na europejskie salony…
Suduva Marijampol
Suduva Marijampole to drużyna mistrzów naszych północno-wschodnich sąsiadów. Los sprawił, że Litwini w pierwszej fazie eliminacji Ligi Mistrzów trafili na silny zespół Crveny Zvezdy Belgrad. Jednakże w walce o fazę grupową Ligi Europy Suduva w trzeciej rundzie trafiła na zespół Maccabi Tel Aviv, który w przeszłości często występował na europejskim podwórku.











