W meczu 9. kolejki Primera Division Real Saragossa wygrał z Sevillą 2:1. Rezultat jest dość zaskakujący, jednak jak najbardziej zasłużony – gospodarze zagrali bardzo dobrze w defensywie oraz bezlitośnie wykorzystali fatalne błędy andaluzyjskiej defensywy. Wynik otworzył Helder Postiga, a gola do szatni dołożył Sapunaru. Honorowe trafienie dla gości zdobył Medel, ale było to za mało, aby pokonać niedocenianą Saragossę.
Spotkanie na La Romareda miało być wyjątkowe szczególnie dla szkoleniowca gospodarzy, który z 354 meczami jest graczem z największą liczbą pojedynków rozegranych w barwach Sevilli. Na przeszkodzie stanęła jednak hiszpańska federacja, która nałożyła karę na Manolo Jimeneza i musiał on oglądać starcie z trybuny prasowej. Dużo mówiło się także o osłabieniach. W barwach Andaluzyjczyków zabrakło przede wszystkim Piotra Trochowskiego, który wypadł ze składu na dobrych kilka miesięcy, natomiast gospodarze musieli radzić sobie bez Ivana Obradovicia, piłkarza o podobnej roli w drużynie co jego przeciwnik. Faworytem bez wątpienia była ekipa gości, którzy co roku biją się o europejskie puchary, natomiast Real Saragossa rok w rok cudem unika degradacji.

Spotkanie rozpoczęło się od bardzo agresywnego pressingu gospodarzy, którzy momentami nie pozwalali opuszczać Andaluzyjczykom własnej połowy. Wymiernych korzyści jednak z tego nie było, a po kilku początkowych minutach do głosu doszli w końcu podopieczni Michela. Doskonałą sytuację mieli w 15. minucie, kiedy to prawą stroną pomknął Navas, odważnie wbiegł w pole karne, jednak zamiast strzelać, odegrał do Medela, którego zdołali zatrzymać obrońcy – decyzja o strzale byłaby jednak dużo korzystniejsza. Minutę później podniosły się okrzyki oburzenia, kiedy w polu karnym przewrócił się Zuculini, jednak gwizdek arbitra milczał. Na ile zawodnik był popychany przez jednego z defensorów, a na ile teatralnie upadł, pozostaje pytaniem otwartym.
Trudno powiedzieć, jakim cudem w 27. minucie Negredo nie zdobył bramki. Koszmarny błąd popełnił Movilla, który podał piłkę do kolegi wzdłuż linii pola karnego, jednak przejął ją napastnik Sevilli i mogąc wybrać, w którym rogu umieścić futbolówkę bezradnego Roberto… uderzył obok bramki. Chwilę później precyzyjnym strzałem tuż przy słupku Palopa próbował zaskoczyć Rodriguez, ale świetna interwencja golkipera uratowała Sevillę. W 37. minucie klasę pokazał Helder Postiga. Po szybkiej kontrze i błędzie Medela Zubulini odegrał piłkę głową do Portugalczyka, a ten niczym profesor ograł Botię, chwilę później zaś równie spokojnie położył Palopa i bez problemów wbił futbolówkę do pustej bramki. Spokój i precyzja światowej klasy. Jakby tego było mało, tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę z rzutu wolnego dośrodkował Rodriguez, a piłka spadła idealnie na głowę Sapunaru, który umieścił futbolówkę w siatce. Koszmarnie zachował się znowu Botia, który tylko przyglądał się, jak jego rywal wyskakuje w powietrze.











