W niedzielę rozegrano aż sześć meczów 7. kolejki Primera Division. W najciekawszych spotkaniach Mallorca przegrała z Espanyolem 0:1, Athletic Bilbao pokonał Saragossę 2:1, a Sporting Gijon wygrał z Sevillą 2:0.
Mallorca – Espanyol
Spotkanie to miało przynieść odpowiedź, która z tych drużyn skutecznie włączy się w walkę o europejskie puchary. W ubiegłym sezonie Ono Estadi było jednym z najtrudniejszych boisk dla rywali, podobnie jest w tym sezonie – Real Madryt tylko bezbramkowo zremisował, a Osasuna i Real Sociedad schodziły pokonane. Z kolei Espanyol na wyjazdach prezentuje się w tym sezonie bardzo źle, przegrał wszystkie trzy wyjazdowe mecze, dlatego też łatwo było wskazać faworyta tego spotkania.

Mecz zdecydowanie odważniej rozpoczęli goście, czego efektem były trzy pozycje spalone już po sześciu minutach. Obie ekipy nie zamierzały skupiać się na obronie własnej bramki, tylko stworzyły ciekawe widowisko – okazji nie brakowało ani pod jedną, ani pod drugą bramką, jednak zawodziła skuteczność. Pierwszy gol padł w 31. minucie spotkania – Kevin Garcia popchnął lekko w polu karnym Luisa Garcię, a sędzia wskazał na 11. metr. Kontrowersyjny rzut karny wykonał sam poszkodowany i nieoczekiwanie to goście objęli prowadzenie. Pięć minut później doszło do kolejnej kontrowersyjnej sytuacji – napastnik Espanyolu, Osvaldo, wyskakując do piłki, łokciem uderzył obrońcę gospodarzy, Crespiego, i osłabił swój zespół, gdyż sędzia pokazał mu czerwony kartonik. Można było zgodzić się z protestami graczy z Katalonii – wielu sędziów nie podjęłoby takiej decyzji.
Podopieczni Michaela Laudrupa, widząc swoją szansę, starali się zaatakować, ale ich ataki były skutecznie rozbijane przez rywali. Zmiana stron nie przyniosła wielkiej zmiany – gra się zaostrzyła, czego efektem były żółte kartki dla graczy obydwu drużyn, ale nie zaowocowało to golami. Po wyrównanym meczu Espanyol odniósł pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie i przesunął się na miejsce premiowane grą w europejskich pucharach.
Levante – Real Sociedad
W innym niedzielnym spotkaniu 7. kolejki spotkali się dwaj beniaminkowie, Levante i Real Sociedad. Od początku meczu obie drużyny grały defensywnie, skupiając się bardziej na rozbijaniu akcji ofensywnych rywala niż na konstruowaniu własnych. Levante ta taktyka udała się już w przypadku Realu Madryt, ale Real Sociedad to zdecydowanie niższy poziom i można było oczekiwać od gospodarzy czegoś więcej niż tylko gry destrukcyjnej. Najgroźniejszą sytuację gospodarze stworzyli w 28. minucie, ale strzał Sergio trafił tylko w słupek. Do przerwy żadna z drużyn nie stworzyła sobie stuprocentowej sytuacji i utrzymał się bezbramkowy remis.











