Real Saragossa pokonał u siebie Athletic Bilbao 2:0. Mimo że przez większość czasu przy piłce utrzymywali się goście, to podopieczni Jimeneza byli skuteczniejsi. Zwycięstwo zapewniły im gole Edu Oriola i „Apono”.
Marcelo Bielsa, kontynuując politykę wystawiania w meczach ligowych składu mocno rezerwowego, w spotkaniu z Realem Saragossa posłał do boju aż pięciu zmienników. Manolo Jimenez, trener gospodarzy, nie miał takiego komfortu. Jego ekipa ciągle desperacko walczy o utrzymanie, dlatego o żadnym oszczędzaniu piłkarzy nie mogło być mowy. Na La Romareda wybiegły dwie drużyny ze skrajnie innymi celami. Jedna nie walczyła o nic, druga walczyła o wszystko.

Od pierwszych minut starcia na aragońskim stadionie Athletic próbował narzucić gospodarzom swój styl gry. Podopieczni „El Loco” nie pozwalali Realowi Saragossa na swobodne rozgrywanie futbolówki, stosując wysoki pressing. Wobec takiego obrotu spraw w 6. minucie strzałem z dystansu zaskoczyć Gorkę Iraizoza próbował Helder Postiga. Portugalczyk uderzył jednak niecelnie. Były piłkarz Sportingu Lizbona nie zniechęcił się tym niepowodzeniem, chwilę później wywalczył dla swojego zespołu rzut rożny. W kolejnych minutach dwukrotnie przed szansą stanął Oscar de Marcos – najpierw arbiter odgwizdał pozycją spaloną, a następnie gracz nie zdołał właściwie przyjąć piłki w „szesnastce”. Goście nie rezygnowali. Nieźle z rzutu wolnego uderzał Ibai Gomez, ale futbolówkę poza plac gry sparował Roberto.
W 20. minucie San Jose sfaulował Postigę kilka metrów przed linią pola karnego, a sędzia Iglesias Villanueva przyznał Aragończykom groźnie zapowiadający się rzut wolny. Mimo dobrego wykonania stałego fragmentu gry – na bramkę Athleticu uderzał poszkodowany w poprzedniej akcji Portugalczyk – Gorka Iraizoz zachował się nie gorzej niż jego vis-a-vis przy strzale Ibaia Gomeza sprzed kilku minut. Helder Postiga, który bez wątpienia był najniebezpieczniejszym zawodnikiem „Los Blanquillos” w tym meczu, postanowił sprawdzić umiejętności golkipera rywala także kilkadziesiąt sekund później. Nie przewidział jednak, że futbolówka trafi w słupek. Zdenerwowało to Edu Oriola! Wychowanek Barcelony przebiegł z piłką przez pół boiska, minął obrońców „Lwów” i posłał piłkę do siatki obok bezradnego Iraizoza. Po golu przewagę nadal mieli gracze Bielsy, Saragossa natomiast cofnęła się do defensywy. Bliski szczęścia był pięć minut przed końcem pierwszej części de Marcos, ale trafił w głowę stojącego na linii bramkowej Pabla Alvareza. Do końca pierwszej odsłony nie zobaczyliśmy więcej trafień.












