Warta Poznań przegrała na własnym boisku 1:2 z Sandecją Nowy Sącz. Bramkę dla gospodarzy zdobył Michał Jakóbowski. Dla gości dwa razy trafiał Bartosz Wiśniewski.
Pierwsze minuty spotkania na Stadionie Miejskim w Poznaniu były bardzo wyrównane. Obydwie drużyny dążyły do zdobycia bramki, ale żadna nie stworzyła sobie stuprocentowej sytuacji. W 18. minucie bramkarza gości próbował pokonać Ngamayama, ale Różalski świetnie obronił. Dziesięć minut później niezłą okazję stworzyli sobie piłkarze Sandecji. Rozgrywający niezły mecz Majkowski przedarł się w pole karne i oddał strzał na bramkę Warty. Na posterunku był jednak Radliński.

W końcówce pierwszej połowy gospodarzy na prowadzenie mógł wyprowadzić Reiss. Legenda innego poznańskiego klubu, Lecha, znalazła się z lewej strony pola karnego. Doświadczony napastnik postanowił uderzyć w kierunku dłuższego słupka, ale tam dobrze interweniował Różalski, w ostatniej chwili wybijając futbolówkę na rzut rożny.
Druga część gry przyniosła to, na co czekali kibice zgromadzeni na Stadionie Miejskim, a więc bramki. Niestety dla fanów „Zielonych”, to goście z Nowego Sącza jako pierwsi zdołali umieścić piłkę w bramce. W 56. minucie prostopadłą piłkę otrzymał Bartosz Wiśniewski. Napastnik zespołu prowadzonego przez Roberta Moskala uderzył płasko w kierunku bramki. Z pewnością nie był to najsilniejszy strzał w karierze Wiśniewskiego, ale nie wiedzieć czemu, Radliński nie interweniował. Futbolówka bez większego problemu wpadła więc do bramki.
Nie minęły dwie minuty, a mieliśmy remis. W podbramkowym zamieszaniu strzał oddał Jakóbowski. Jego uderzenie trafiło jednak w poprzeczkę. Do odbitej piłki dopadł jeszcze Bereszyński i umieścił ją w bramkę.
Dzięki bramkom gra nabrała nieco rumieńców. Zarówno Warta, jak i Sandecja chciały rozstrzygnąć spotkanie na swoją korzyść. To jednak goście w 72. minucie ponownie objęli prowadzenie. Ponownie w roli głównej wystąpił Wiśniewski, który mimo iż był naciskany przez Kosznika, zdołał oddać strzał na bramkę Warty. Jego płaskie uderzenie znalazło drogę do siatki tuż przy prawym słupku. Chwilę później napastnik gości miał szansę skompletować hat-tricka, ale pojedynek sam na sam wygrał Radliński, który wygarnął futbolówkę spod nóg Wiśniewskiego.
W 78. minucie „Zieloni” chyba stracili nadzieję na uzyskanie korzystnego wyniku. Czerwoną kartkę otrzymał Jasiński i od tego momentu poznaniacy grali w dziesiątkę. Goście starali się to wykorzystać, ale w 86. minucie minimalnie chybił Aleksander.
W końcówce gospodarze próbowali jeszcze wyrównać, ale mimo wielu rzutów rożnych, które Warta wykonała w ostatnich minutach, zespół Jarosława Araszkiewicza nie zdołał zdobyć bramki. Ostatecznie mecz zakończył się więc zwycięstwem Sandecji, dla której wyjazdowe trzy punkty mogą okazać się bardzo cenne w ostatecznym rozrachunku.











