W ostatnim spotkaniu 7. kolejki pierwszej ligi odbywającym się w sobotę Sandecja Nowy Sącz pokonała pewnie 4:0 dotychczasowego lidera – Piast Gliwice. Wyróżniającą się postacią meczu był Arkadiusz Aleksander, który zdobył dwie bramki. Ponadto strzelcami goli byli także Bartosz Szeliga oraz znany z występów w ekstraklasie Filip Burkhardt.
Zawodnicy z Nowego Sącza do spotkania z ekipą dowodzoną przez Marcina Brosza podeszli bardzo zmobilizowani. Piłkarze chcieli zatrzeć plamę z ubiegłego tygodnia, kiedy to ponieśli bolesną porażkę z zespołem Warty Poznań 0:3. Nie można było sobie wymarzyć lepszej okazji na rehabilitację, aniżeli wygrana przed własną publicznością. Z kolei Piast podchodził do rywalizacji z Sandecją opromieniony zwycięstwem z KS Polkowice 2:0.

Od początku stroną przeważającą na stadionie im. Ojca Stanisława Augustynka byli gospodarze, którzy niepokoili bramkarza popularnych „Piastunek”, Jakuba Szmatułę. Najpierw szczęścia strzałem z około 15 metrów szukał po upływie zaledwie pięciu minut gry Sebastian Szczepański, jednak dobrą interwencją zaimponował golkiper gości i piłka opuściła boisko. Kolejna próba pokonania bramkarza Piasta miała miejsce w 7. minucie. Tym razem decyzję o oddaniu mocnego uderzenia z dystansu podjął Dariusz Gawęcki, aczkolwiek futbolówka przeleciała wysoko nad poprzeczką rywali.
Jak mawia jednak stare porzekadło, „co się odwlecze, to nie uciecze”. Powiedzenie to jak ulał pasuje do poczynań ofensywnych zespołu „Biało-czarnych”. W 20. minucie z akcją zaczepną wyszedł Filip Burkhardt. Były zawodnik między innymi Arki Gdynia nie zdołał jednak oddać strzału na bramkę swoich przeciwników, ponieważ został nieprzepisowo powstrzymany w polu karnym rywali przez Mariusza Zganiacza. Sędzia podyktował rzut karny, którego na gola zamienił Arkadiusz Aleksander.
Po zdobytej bramce, wbrew pozorom przebieg wydarzeń nie uległ zmianie. W dalszym ciągu optyczna przewaga była po stronie gospodarzy. Piast Gliwice próbował raz po raz zagrozić bramce swoich adwersarzy, jednakże robił to tak nieporadnie, że nie mogło to przynieść żadnego efektu bramkowego. Warto odnotować, że tuż przed końcem pierwszej połowy ładnym rajdem popisał się jeszcze Wojciech Kędziora, który starał się dośrodkować piłkę w pole karne rywali. Futbolówka została jednak wybita przez Fechnera i cała akcja spaliła na panewce. Pierwsza połowa zakończyła się w związku z tym jednobramkowym prowadzeniem Sandecji Nowy Sącz.












