Cóż to było za popołudnie! Śląsk Wrocław rozgromił Legię Warszawa aż 4:0. Całe wydarzenie oglądało blisko 40 tys. osób, co jest jedną z najwyższych frekwencji w tym sezonie ekstraklasy. Jacek Magiera może być dumny ze swoich piłkarzy. Byli oni do bólu skuteczni i nie pozostawili wątpliwości, komu należał się komplet punktów w tym spotkaniu. Legia natomiast ponownie zawiodła, co jest złym prognostykiem przed zbliżającym się meczem w Lidze Konferencji.
Spotkanie Legii i Śląska zapowiadało się pasjonująco. Obie drużyny znajdują się przecież na szczycie rozgrywek ligowych. Dodatkowo jedni i drudzy potrzebowali zwycięstwa, aby zrealizować swoje cele. „Trójkolorowi” chcieli utrzymać pozycję lidera, a legioniści mieli za zadanie zmniejszyć dystans do prowadzącej w tabeli drużyny. Kibice wrocławian na pewno nie żałują czasu spędzonego na oglądaniu tej konfrontacji. Emocji i goli nie brakowało, a ich ulubieńcy sprawili, że sobotniego popołudnia długo nie zapomną.
Przebieg spotkania
W pierwszej połowie nakreśliła się przewaga Legii Warszawa. Nic w tym dziwnego, przecież to przyjezdni bardzo potrzebowali zwycięstwa w tym spotkaniu. Mają oni za sobą trzy porażki z rzędu, a zwycięstwo pozwoliłoby im zrównać się punktami z liderującym Śląskiem. Od samego początku legioniści kreowali sobie sytuacje bramkowe. Dochodzili do nich m.in. Marc Gual czy Yuri Ribeiro. Strzał pierwszego z nich został pewnie obroniony przez Rafała Leszczyńskiego, natomiast uderzenie drugiego przeleciało nad bramką. Najlepszą okazję pod koniec pierwszej połowy miał Gual. Piłka po jego kopnięciu trafiła jednak w poprzeczkę. Miejscowi odpowiedzieli dwoma sytuacjami. Ich autorem był Piotr Samiec-Talar, jednak w obu przypadkach zagrania były niecelne.
Największe emocje przyszły po przerwie. To wtedy piłkarze Śląska Wrocław trafiali do siatki. Najpierw zrobił to Petr Schwarz, który wykorzystał wspaniałe podanie od Samca-Talara. Dwadzieścia pięć minut później do siatki trafił lider klasyfikacji strzelców – Erik Exposito – wykorzystując sytuację sam na sam. Ponownie asystował Samiec-Talar. Dwie minuty po drugim golu również i jemu udało się trafić do siatki. Kropkę nad i postawił Exposito, strzelając drugą bramkę w tym spotkaniu.
Śląsk Wrocław wygrywa z Legią
Kiedy ostatni raz doszło do konfrontacji pomiędzy tymi dwoma zespołami, Śląsk Wrocław był na granicy spadku do niższej ligi. Pół roku później sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Zespół z Wrocławia lideruje w ekstraklasie i zwycięża z coraz lepszymi drużynami. Niektórzy uważali, że dobra passa „Trójkolorowych” związana jest jedynie z korzystnym terminarzem. Jednak ekipa z Wrocławia z każdym kolejnym meczem udowadnia, że jest inaczej. Oprócz ostatniego zwycięstwa nad Legią wrocławianie zdołali wygrać z Lechem Poznań i Pogonią Szczecin, czyli z drużynami, które w zeszłym sezonie zajęły miejsca w TOP 4. Niemała w tym zasługa Jacka Magiery, który z niekonsekwentnej ekipy stworzył pragmatyczną, umiejącą walczyć do końca, odwracając wynik meczu.










