Sadio Mane – wychodząc z cienia „,Króla Egiptu”


Senegalczyk zachwyca wysoką dyspozycją i już dzisiaj może wygrać Puchar Narodów Afryki

19 lipca 2019 Sadio Mane – wychodząc z cienia „,Króla Egiptu”
www.football365.com

Pozyskanie Sadio Mane okazało się świetną decyzją Liverpoolu. Senegalczyk już w pierwszym sezonie na Anfield Road stał się gwiazdą zespołu Jürgena Kloppa. Pozycją zawodnika zachwiał jednak transfer Mohameda Salaha. Sadio Mane znalazł się cieniu Egipcjanina, lecz dyspozycją w obecnej kampanii udowadnia, że znów stał się główną postacią Liverpoolu. Podobnie jak całego afrykańskiego futbolu.


Udostępnij na Udostępnij na

Po pierwszym sezonie pracy Jürgena Kloppa w Liverpoolu, transferowym priorytetem niemieckiego szkoleniowca stał się zawodnik mogący wesprzeć Roberto Firmino w formacji ofensywnej. Wybór menedżera „The Reds” padł na Sadio Mane, który zanotował bardzo udany sezon w barwach Southamptonu. Reprezentant Senegalu był bardzo dobrze znany szkoleniowcowi, gdyż Niemiec monitorował możliwość pozyskania zawodnika jeszcze za czasów pracy w Borussii Dortmund.

– To była dość prosta decyzja z Sadio tego lata, ponieważ popełniłem błąd w Dortmundzie, kiedy go nie pozyskałem. Spotkaliśmy się [wtedy], rozmawialiśmy, ale do końca tego nie czułem. Około trzech miesięcy później dotarło do mnie [iż popełniłem błąd] i już wiedziałem, że jeśli pojawi się kolejna szansa to go pozyskam. Więc nie była to trudna decyzja. Kiedy do klubu dołączył Michael Edwards (nowy dyrektor sportowy – przyp. red.) powiedział, że jest możliwość [pozyskania Sadio Mane]. Stwierdziliśmy, że musimy to zrobić. – mówił o genezie zakontraktowania Sadio Mane w rozmowie z The Guardian menedżer Liverpoolu.

Sadio Mane – gwiazda, która uzależniła Liverpool

Już na samym początku sezonu 2016/2017 Senegalczyk potwierdził, że będzie dużym wzmocnieniem „The Reds”. Sadio Mane praktycznie z miejsca stał się główną postacią ofensywy Liverpoolu. To w dużej mierze na byłym zawodniku Southamptonu spoczywał ciężar kreowania akcji ofensywnych. Rajdami prawą stroną boiska siał popłoch w szeregach defensywnych rywali, stwarzając sytuacje podbramkowe partnerom. Co jednak istotniejsze, kolejnymi trafieniami oraz asystami gwarantował klubowi z Anfield Road punkty, które były bardzo istotne w kontekście walki o miejsce w tabeli i gwarantowały grę w Lidze Mistrzów.

Zespół Jürgena Kloppa szybko uzależnił się od dyspozycji Sadio Mane, co szczególnie źle wróżyło w kontekście zbliżającego się Pucharu Narodów Afryki. W trakcie nieobecności zawodnika Liverpool odpadł z obu krajowych pucharów oraz zaczął regularnie gubić punkty w angielskiej ekstraklasie. Sytuacja zespołu z Anfield Road stawała się coraz trudniejsza, a ratunku upatrywano w powrocie Sadio Mane. Senegalczyk dołączył do „The Reds” jednak dopiero pod koniec stycznia po porażce w ćwierćfinale z Kamerunem. Niewykorzystana jedenastka przez zawodnika w konkursie rzutów karnych wzbudziła liczne kontrowersje. Graczowi z Liverpoolu zarzucano nawet sabotaż, by według niektórych teorii, dzięki temu mógł szybciej pomóc pogrążonym w kryzysie „The Reds”.

Zgodnie z oczekiwaniami po powrocie Sadio Mane zespół z Merseyside zaczął powoli wychodzić z kryzysu. Gdy Liverpool wrócił na właściwe tory, Senegalczyk doznał urazu kolana w trakcie derbowego meczu z Evertonem.

– Jesteśmy prawie pewni, że będzie wymagał operacji, lecz nie jesteśmy pewni, kiedy to nastąpi. Jednak jest jasne, że sezon dobiegł dla niego końca. To będzie prawie niemożliwe, aby ponownie zagrał w tej kampanii. Będzie miał długą przerwę – do następnego sezonu. Tego się spodziewałem. Myślałem, że miał szczęście, że nie stało się nic więcej. Będzie gotowy na następny sezon. To jedyna dobra wiadomość. – mówił na kilka dni po derbach na konferencji przedmeczowej Jürgen Klopp.

Uraz Sadio Mane nie zaprzepaścił starań Liverpoolu o miejsce w pierwszej czwórce tabeli. Kontuzja Senegalczyka spotęgowała jednak opinie, że kolejne wzmocnienia do ofensywy są koniecznością.

Wejście w cień i wyjście z cienia

Po transferze Mohameda Salaha, byłego zawodnika Southamptonu, na Anfield Road czekały spore zmiany. Sadio Mane został przesunięty na lewą stronę ofensywy i zwolnił miejsce po prawej dla nowego nabytku „The Reds”. Co więcej, Jürgen Klopp przydzielił Senegalczykowi więcej zadań defensywnych. Graczem skupiającym się głownie na ofensywie miał być odtąd Mohamed Salah.

Postawienie na Egipcjanina okazało się właściwą decyzją Jürgena Kloppa. Na przestrzeni całego sezonu Mohamed Salah zachwycał świat, bijąc kolejne strzeleckie rekordy. Zdobywając także tytuł króla strzelców angielskiej ekstraklasy oraz usuwając w cień pozostałych członków atakującego tercetu – Roberto Firmino oraz Sadio Mane.

Sytuacja zmieniła się w poprzednim sezonie. Mohamed Salah nadal imponował skutecznością, lecz w drugiej części sezonu Egipcjanin zanotował spory spadek formy. Ciężar zdobywania goli dla zespołu przejął wtedy Sadio Mane. Senegalczyk pod koniec lutego zaczął hurtowo zdobywać kolejne bramki. Świetna dyspozycja zawodnika pozwoliła Liverpoolowi utrzymać się w wyścigu po mistrzowski tytuł oraz eliminować kolejnych rywali w Lidze Mistrzów.

– Jestem wielkim fanem Sadio Mane. Ludzie mówią o Jurgenie Kloppie i pozyskaniu Salaha oraz o [Virgilu] van Dijku, ale to Mane sprawił, że Liverpool wrócił na szczyt. Był pierwszym wielkim graczem Kloppa i to on sprawił, że Liverpool wrócił do czołowej czwórki, a w następnym sezonie zagrał w finale Ligi Mistrzów, a w tym sezonie walczy o tytuł. – komplementował Senegalczyka w kwietniu w rozmowie ze Sky Sports Jamie Carragher.

Świetna końcówka sezonu w wykonaniu Sadio Mane sprawiła, że Liverpool do ostatniej kolejki walczył o mistrzostwo Anglii. W ostatnim meczu sezonu, przeciwko Wolverhamptonowi Wanderers, Senegalczyk zdobył dwie kolejne bramki, dzięki którym dogonił w klasyfikacji strzelców Mohameda Salaha. Obaj gracze nagrodą podzielili się z napastnikiem Arsenalu, Pierrem-Emerickiem Aubameyangiem.

Rywalizacja, która nie ma miejsca

Po wygraniu Ligi Mistrzów na początku czerwca obaj atakujący Liverpoolu zostali powołani na Pucharu Narodów Afryki. Na turnieju rozgrywanym w Egipcie znacznie lepiej zaprezentował się Sadio Mane, który doprowadził Senegal do finału rozgrywek. Gorzej natomiast Mohamed Salah, który wraz z kadra Egiptu odpadł już w 1/8 finału. To ponownie wzbudziło medialne spekulacje na temat wewnętrznej rywalizacji obu zawodników, której stawką miał być tytuł Piłkarza Roku w Afryce. Wszystkiemu zaprzeczył już w marcu Sadio Mane.

– Media wydają się oczekiwać, że tak będzie, ale mogę szczerze powiedzieć, że nie ma między nami rywalizacji. Myślę, że można to zobaczyć po naszym zachowaniu na boisku, jak i poza nim. Chcemy tylko zdobyć trofea z zespołem. To jest priorytet. Wiem, że inni gracze na świecie rywalizują o indywidualne nagrody, ale dla nas to nie jest coś, o czym myślimy za dużo. – powiedział w rozmowie z magazynem „Egypt Today” Sadio Mane.

Mimo że nagroda Piłkarza Roku w Afryce może nie być priorytetem dla Senegalczyka, to zawodnik Liverpoolu wydaje się głównym kandydatem do ostatecznego zwycięstwa. Tym bardziej, że już dzisiaj może wygrać kolejne trofeum – Puchar Narodów Afryki. Tym samym na dobre wychodząc z cienia Mohameda Salaha, a nawet spychając Egipcjanina na drugi plan.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski