Małe derby Śląska dla Ruchu Chorzów. Zespół gości był dziś zdecydowanie lepszy pod względem jakości gry i pewnie pokonał Piasta 2:0. Jan Kocian na dobre wyrwał „Niebieskich” z dołu tabeli!

Początek meczu to trzęsienie ziemi z obu stron. Najpierw tylko znanym sobie sposobem Rabiola w sytuacji sam na sam z bramkarzem trafił w słupek, a już w 4. minucie gola strzelił Ruch. Starzyński dośrodkował prosto na głowę Janoszki i „Niebiescy” cieszyli się z szybkiego prowadzenia. W 7. minucie Zbozień świetnie minął obrońcę przyjęciem piłki na skrzydle, ale jego dośrodkowanie ładnym, lecz niecelnym strzałem zakończył Rabiola. Po początkowych fajerwerkach tempo gry spadło. Więcej z gry miały „Piastunki”, jednak napastnicy zespołu z Okrzei nie dochodzili do dobrych zagrań swoich pomocników. W 19. minucie po rzucie rożnym piłka doleciała do Zbozienia, którego strzał obronił Buchalik. Do futbolówki dopadł Horvath, ale jako że był naciskany przez obrońców, z metra nie trafił do bramki. W zespole gospodarzy tradycyjnie ciężar gry brał na siebie Podgórski, jednak obrońcy Ruchu byli wyjątkowo czujni. Z drugiej strony ładną klepką popisali się Starzyński z Babiarzem, który wcześniej zupełnie nieudanym strzałem zepsuł ładną kombinacyjną akcję gości.

Gospodarze próbowali, ale gra nieszczególnie im się układała. Jurado nieudanie odgrywał do wybiegającego na czystą pozycję Rabioli, a w 32. minucie Podgórski zbyt mocno dośrodkowywał z rzutu wolnego, przez co podopieczni trenera Brosza nie stworzyli zagrożenia pod bramką „Niebieskich”. Chwilę potem strzał Rabioli po dośrodkowaniu Zbozienia trafił prosto w ręce Buchalika. W 36. minucie Smektała zmienił kontuzjowanego Włodykę, który z powodu urazu niestety nie wystąpi raczej w spotkaniu młodzieżowej kadry ze Szwajcarią. Zmiana wyszła Ruchowi na zdrowie, bo nowo wprowadzony zawodnik zdynamizował akcje ofensywne gości. Nie zmieniło to jednak dość mizernego poziomu spotkania. Dobry strzał oddał Starzyński, schodząc ze skrzydła w 43. minucie. Chwilę potem Jurado przypadkowo doszedł do piłki po błędzie Stawarczyka, ale jego dośrodkowanie zdołali wybić stoperzy gości. Było groźnie! W samej końcówce pierwszej części gry groźnie z dystansu uderzył Rabiola, jednak Buchalik z najwyższym trudem wyrzucił piłkę na rzut rożny. Ten zakończył się wybiciem Malinowskiego i pierwsza połowa meczu była historią.












