Ruch Chorzów znowu przegrał – zdążyliśmy się już do tego w tym sezonie przyzwyczaić. I choć trener Niedźwiedź mówi o matematyce oraz zapewnia, że jego zespół będzie walczył do końca, to w utrzymanie wierzą już chyba tylko naiwni. Po trzech awansach z rzędu przy Cichej będą musieli przełknąć gorzką pigułkę.
„Niebiescy” po bezbramkowym remisie z Puszczą kompletnie się posypali. W dwóch kolejnych spotkaniach stracili łącznie aż osiem goli. To tyle samo, co we wszystkich wcześniejszych meczach w PKO Ekstraklasie pod wodzą Janusza Niedźwiedzia. Dziś Ruch Chorzów do bezpiecznego miejsca traci dziesięć punktów, z tym że kolejka się jeszcze nie skończyła, czyli Puszcza, Warta i Cracovia wciąż mogą zwiększyć ten dystans.
Ruch Chorzów – co stało się z tą defensywą?
„Niebiescy” z drużyny, która potrafiła solidnie bronić się przeciwko czołówce (Legia, Jagiellonia, Raków), stali się swoistą kopalnią błędów. Przed tygodniem pięć bramek w Szczecinie, dziś trzy na Śląskim.
– Z Pogonią pierwsza bramka była zupełnie kuriozalna. Padła w momencie, gdy mieliśmy przewagę w polu karnym, byliśmy dobrze ustawieni, odczytaliśmy podanie wsteczne. Drugi gol, jak dobrze wiecie, zawodnik sam się przyznał, że to nie było trenowane, miał dużo szczęścia. W drugiej połowie jeszcze trzy bramki na nasze konto. Przegrywaliśmy pozycje, sami sobie nie pomogliśmy.
Popracowaliśmy nad tym w tygodniu. Wiadomo, to są akcenty treningowe, ale sporo pracy włożyliśmy w poprawę gry w polu karnym, bo to nam szwankowało z Pogonią. Dzisiaj możemy do kupy złożyć trzy, cztery mecze i mówić o grze w obronie. My rozpatrujemy każdą bramkę, patrzymy, co możemy więcej zrobić, dlatego to poprawiliśmy. I dziś zdecydowanie lepiej funkcjonowało zabezpieczenie, krycie w polu karnym. Przy pierwszym golu popełniliśmy błędy, ale potem nie mogłem mieć do zawodników pretensji.
Rzeczywiście przy trafieniu Silvy mogliśmy i powinniśmy zrobić zdecydowanie więcej, mając przewagę liczebną w polu karnym. Drugą bramkę sami sprezentowaliśmy Widzewowi. Wiemy, co tam nie zadziałało. Będzie to element do dopracowania. Jeśli chodzi o trzecią bramkę, to widziałem powtórkę i nie chcę komentować pracy sędziego, ale nie chciałbym oglądać takich karnych w ekstraklasie – tak Janusz Niedźwiedź na konferencji prasowej skomentował wszystkie stracone bramki przez jego zespół w dwóch ostatnich meczach.










