Często można spotkać się z potocznym stwierdzeniem: „spadek pomaga klubowi”. To określenie najczęściej przylepia się do ekip, w których sytuacja sportowa oraz organizacyjna nie jest w najlepszej formie. Pamiętamy, jak przed rokiem nieciekawie działo się w Chorzowie, głównie za sprawą zaległości finansowych. W Łęcznej powstał konflikt z kibicami wskutek przeniesienia Górnika, w roli gospodarza, na stadion Motoru w Lublinie. Sytuację tych klubów miał uzdrowić spadek. Niestety rzeczywistość dobitnie pokazuje, że tak nie jest. Ruch i Górnik zamykają ligową tabelę.
Wiosna w Nice 1 Lidze dla obu zespołów będzie wielkim wyzwaniem. Trochę łatwiejsze zadanie może mieć Górnik Łęczna, bo do bezpiecznej pozycji w tabeli ma sześć punktów straty. Gorzej sytuacja wygląda na Śląsku. Ruch Chorzów zamyka tabelę, choć punktowo powinien być wyżej. Niestety za „Niebieskimi” cały czas ciągną się niepozamykane sprawy finansowe. Komisja Ligowa zabrała już im 11 punktów. Aktualny dorobek to 12 punktów, a strata do bezpiecznego miejsca to aż 12 oczek.
Ludzie stąd pomogą
Po spadku do Nice 1 Ligi ,w Łęcznej pomiędzy kibicami a drużyną zaczęło układać się lepiej. Przede wszystkim Górnik wrócił do domu i przestał grać swoje mecze w Lublinie. Początkiem pojednania było objęcie funkcji prezesa klubu przez Veljko Nikitovicia. Serb jest związany z „Zielono-czarnymi” od 2001 roku, z przerwami na grę w kilku innych drużynach. Zagrał w ponad 270 meczach dla Górnika i teraz, jako człowiek stąd, przybył z pomocą ukochanej drużynie. Oczywiście spadek wiąże się z dużą liczbą zmian, głównie w kadrze. Runda jesienna była nieudana. Ledwie cztery wygrane mecze i sześć remisów. Nie tego oczekiwano od drużyny grającej jeszcze rok temu w Ekstraklasie.
W składzie Górnika są doświadczeni zawodnicy, tacy jak: Rafał Kosznik, Paweł Sasin, Grzegorz Bonin czy Przemysław Pitry. Zawodnicy, od których można więcej wymagać i których również na więcej stać. Dodatkowo latem do drużyny wprowadzono wielu młodych wychowanków, ogrywających się równocześnie w drugiej drużynie. W rundzie jesiennej z bardzo dobrej strony pokazywał się choćby Patryk Szysz, który zdobył sześć bramek. Prezes Nikitović na prezentacji zespołu Górnika przed startem rundy rewanżowej podkreślił, że chce budować drużynę na miejscowych. Oczywiście ekipę musiano odpowiednio wzmocnić zawodnikami ściągniętymi z zewnątrz, bo sytuacja tego wymagała. Sprowadzono m.in. Marcina Flisa czy wypożyczono Mikołaja Lebedyńskiego.
Kolejnym człowiekiem, przed którym postawiono ważne zadanie utrzymania drużyny w Nice 1 Lidze był Sławomir Nazaruk. W przeszłości zawodnik Górnika Łęczna, a w rundzie jesiennej asystent Tomasza Kafarskiego. W rundzie rewanżowej postawiono na człowieka stąd, który świetnie zna klub i czuje atmosferę wokół niego. Oczekiwania i nadzieje były spore. Niestety Nazaruk w roli pierwszego trenera w Górniku wytrzymał tylko przez dwa spotkania, które przegrał. Zarząd postanowił powierzyć zadanie utrzymania na ręce innego szkoleniowca – Bogusława Baniaka.











