Na zakończenie piątku z PKO BP Ekstraklasą Ruch Chorzów rozegrał spotkanie ze Stalą Mielec. Na trybunach przez cały mecz słychać było głośny doping ze strony kibiców gospodarzy, którzy skutecznie napędzali swoich graczy do ataku. Przez całe starcie nie traciło ono zbytnio na intensywności. Ostatecznie obie ekipy zremisowały ze sobą i muszą zadowolić się wyłącznie jednym punktem.
Ruch Chorzów meczem ze Stalą Mielec chciał przerwać swoją serię czterech spotkań bez zwycięstwa. Niestety, mimo dużej woli walki i determinacji nie udało się „Niebieskim” wygrać tego starcia. Dodatkowo był to już piąty mecz w tym sezonie, w którym zespół Jarosława Skrobacza nie zachował czystego konta.
Dość solidna defensywa
Przez prawie całą pierwszą połowę nie można było zbytnio przyczepić się do gry obronnej Ruchu Chorzów. Rywale nie mieli wielu dobrych okazji i często starali się uderzać z dystansu. Co prawda była jedna sytuacja, w której niekryty Hinokio otrzymał piłkę na wysokości jedenastego metra, ale jego strzał zablokował Przemysław Szur. Niebezpiecznie zrobiło się dopiero pod sam koniec, gdy najpierw pięknym strzałem sprzed pola karnego popisał się japoński zawodnik Stali Mielec. Po jego uderzeniu piłka trafiła w poprzeczkę, ale był to znak, że trzeba uważać. W doliczonym czasie nikt nie doskoczył do Macieja Domańskiego, którego strzał z dystansu obronił Michał Buchalik. Niestety przy interwencji odbił piłkę do boku, gdzie zza pleców Szura wyskoczył Shkurin i trafił do siatki gospodarzy.
Solidnie w całym spotkaniu spisywał się Mateusz Bartolewski, który często blokował strzały rywali, dobrze rozgrywał piłkę w defensywie i dawał spokój na murawie. Pochwalić również trzeba Tomasza Wójtowicza, który był bardzo aktywny z lewej strony boiska. Odbierał piłkę i wykonywał wślizgi, które przerywały akcje ofensywne rywali. Kacper Michalski pomagał swoim kolegom w obronie, starał się naciskać na przeciwników, jednak gdy udało mu się odebrać piłkę, nie zawsze trafiała ona do kolegów z drużyny.
Duża liczba graczy w ataku
Jeśli chodzi o akcje ofensywne „Niebieskich”, na duże brawa zasługuje występ Filipa Starzyńskiego w pierwszej połowie. 32-latek miał tego dnia pomysł na grę w ataku, był aktywny, szukał kolegów z zespołu i potrafił oddać groźny strzał. Naciskał na rywali i dobrze reagował na sytuacje boiskowe. Po jego dośrodkowaniu z rzutu rożnego bramkę na 1:0 zdobył Daniel Szczepan. Po powrocie z szatni już tak nie zachwycał, ale patrząc na całokształt jego występu, trzeba pochwalić byłego gracza Zagłębia Lubin. Bardzo aktywny w tym spotkaniu był również Juliusz Letniowski, który ciągle naciskał na rywali. Grał agresywnie, przez co niejednokrotnie udało mu się zabrać piłkę spod nóg rywala, jednak potem niecelnie zagrywał do kolegów z drużyny. Starał się uderzać z dystansu, lecz jego próby nie były zbytnio udane. W drugiej połowie, podobnie jak wcześniej wspomniany Starzyński, nie był już tak widoczny na boisku i ostatecznie obaj opuścili murawę w 64. minucie.











