Prezes FC Barcelona, Sandro Rosell, udał się w środę do Nowego Jorku, aby odwiedzić leczącego się tam trenera katalońskiego klubu, Tito Vilanovę.
Klub zapewnia, że wizyta była planowana od kilku tygodni i nie ma ona związku z ostatnimi wynikami Barcelony, która przegrała dwa niezwykle istotne mecze z Milanem i Realem Madryt. Sandro Rosellowi w podróży do Stanów Zjednoczonych towarzyszył Josep Maria Bartomeu, wiceprezes „Blaugrany”.

Kilka tygodni temu Vilanova miał już w Nowym Jorku gości. Z wizytą przylecieli Andoni Zubizarreta wraz ze sztabem szkoleniowym. Wówczas właśnie, już po ich powrocie do Katalonii, zasugerowano Sandro Rosellowi, aby sam odwiedził trenera pierwszej drużyny.
Hiszpańskie media przyjęły co prawda do wiadomości to, że wizyta, jak zapewnia sam Rosell, miała charakter osobisty, ale doszukują się również drugiego dnia. Największe dzienniki zaczęły się zastanawiać, dlaczego prezes zdecydował się na lot do Stanów akurat w takim momencie, po dwóch ważnych meczach, które Barcelona przegrała.
„Marca” dodaje jednak, że wpływ na decyzję Rosella ma również to, iż w Katalonii rozpoczęto już planowanie nowego sezonu. Każdego roku dzieje się to właśnie w tym okresie, dlatego sternik „Blaugrany” zaplanował odwiedziny akurat na koniec lutego.
Rosell miał rozmawiać z Vilanovą nie tylko o organizacji okresu przygotowawczego, ale także o sprawach dotyczących stricte zespołu Barcelony. W trakcie rozmowy miały się pojawić takie tematy jak kadra drużyny na przyszły sezon, a także sprawa transferu Neymara, która odżyła w ostatnich dniach.











