Prezydent Barcelony, Sandro Rosell, w wywiadzie dla gazety „Ara” poruszył kilka ciekawych kwestii związanych z jego relacjami z Realem Madryt.
Ostatnio prezydent klubu z Camp Nou nazwał miniony sezon Primera Division bardzo dziwnym. Teraz przyznał, że nie jest zaprzyjaźniony z prezesem swojego odwiecznego rywala, Florentino Perezem.
– Nie jestem przyjacielem Florentino. Mam czterech czy pięciu przyjaciół w moim życiu, nie więcej.
48-latek potwierdził, że Barcelona nie zmieni swojego stylu gry, mimo drugiego miejsca w tabeli minionego sezonu za Realem Madryt.

– Będziemy bronić wartości, które definiują klub. Co nasi przeciwnicy zrobią, to nieistotne… Cokolwiek się wydarzy, zdecydowanie pozostaniemy przywiązani do modelu, dzięki któremu fani Barcelony nigdy nas nie opuszczą.
Rosell mówił też o tym, jak każdy konflikt między dwoma klubami powinien być rozpatrywany.
– Jeśli wychodzi on od prezydenta lub kogoś z instytucji, ja sobie z tym poradzę. Jeśli zrobi to dyrektor sportowy, odpowie mu Zubi. Jeśli będzie to Mourinho, odpowie Tito, jeśli Iker, to Puyol .
Sternik „Blaugrany” odniósł się ponadto do swoich relacji z Johanem Cruyffem.
– Starałem się być jego przyjacielem, ale nie był tym szczególnie zainteresowany. Jestem fanem Cruyffa, ale on sam chyba przestał nim być.
Jeśli chodzi zaś o presję zarządzania tak wielkim klubem, Rosell twierdzi:
– Presję odczuwam tylko wtedy, gdy nauczyciele moich córek dzwonią do mnie i proszą o spotkanie.











