FC Barcelona rozniosła po raz kolejny Valencię FC w 4. kolejce hiszpańskiej La Liga. Dubletami popisali się Fermin Lopez, Raphinha i Robert Lewandowski. „Duma Katalonii” wygrała aż 6:0 w bardzo kameralnych warunkach. Polski napastnik zaczął ten mecz na ławce rezerwowych. Jak spisali się snajperzy Hansiego Flicka na Estadi Johan Cruyff?
Widoczna rywalizacja
Niemiecki trener FC Barcelony miesza swoimi strzelbami. Robert Lewandowski i Ferran Torres rywalizują o miejsce w pierwszym składzie. Hiszpan nie jest tylko zmiennikiem, a konkurentem dla Polaka. „Rekin” był beneficjentem z racji urazu „Lewego” u progu nowych rozgrywek. Nie możemy powiedzieć, aby 25-latek nie wykorzystywał minut, które dostaje od Hansiego Flicka. Reprezentant Hiszpanii zanotował dwa trafienia i asystę w czterech meczach ligi hiszpańskiej. Były gracz Valencii FC spędzał na boisku w każdym meczu co najmniej 68 minut.
Robert Lewandowski wracał po kontuzji bardzo spokojnie. Jego szkoleniowiec dbał o odpowiedni powrót polskiego piłkarza. Kapitan reprezentacji Polski dostawał skrawki spotkań. Całe 48 minut rozegrał były gracz Bayernu Monachium. W tym czasie zdążył ustrzelić tyle samo goli, co jego konkurent. „Lewy” meldował się na boisku od pierwszych minut w meczach reprezentacyjnych i grał ponad 60 minut przeciwko Holandii i Finlandii. Jan Urban podgrzał dyspozycję gwiazdy reprezentacji Polski.
Gdyby Robert grał od początku…
Robert Lewandowski może żałować, że nie wyszedł od początku w niedzielny wieczór. Kibice FC Barcelony mogą gdybać, czy ten mecz mógł zostać rozstrzygnięty wcześniej. Ferran Torres miał dwie stuprocentowe sytuacje, które musiały zakończyć się golem. Niestety, Hiszpan nie popisał się skutecznością. Koledzy dostarczyli mu piłki w pole karne, a snajper powinien wykończyć tę sytuację. Efektowna podcinka wylądowała na górnej siatce bramki gości. Fermin Lopez chciał odwdzięczyć się za asystę asystą, lecz jego rodak trafił w słupek z kilku metrów.
„Lewy” pokazał swojemu młodszemu koledze, jak pokonywać bramkarzy. Pierwsza bramka jest przykładem nietuzinkowych umiejętności naszego zawodnika. Robert Lewandowski wkomponował się w linię defensywy, a następnie przyjęciem piłki przygotował ją do strzału. Do uderzenia, które znalazło się „w sieci”. Drugą bramkę można zadedykować Ferranowi Toresowi. 37-latek pokonał Julena Agirrezabala podcinką. To czego nie zrobił Hiszpan, zrobił Polak.












