Holenderski piłkarz Realu Madryt, Arjen Robben, uważa, że mimo licznych kontuzji zespół stać na osiągnięcie sukcesu w nadchodzącym roku. Skrzydłowy jest gotów walczyć zarówno w Primera Division, jak i w Lidze Mistrzów.
W jednym z ostatnich wywiadów Robben pokusił się o małe podsumowanie mijającego roku. Za najistotniejsze wydarzenie uważa narodziny syna – Luki. – To był nie tylko najważniejszy moment 2008 roku, ale i w całym moim życiu – powiedział.
Holendra nie przerażają zawirowania wokół klubu. Plaga kontuzji, zmiana trenera, duża strata do FC Barcelony – z tym wszystkim drużyna pokroju Realu Madryt jest w stanie sobie poradzić. Spytany, w których rozgrywkach „Królewscy” mają większe szanse – w Primiera Division czy Lidze Mistrzów – Robben odpowiada, że takie rozgraniczenie w klubie nie istnieje: – Real jest zbyt wielką drużyną, by skupiać się tylko na jednych rozgrywkach. Walczymy na każdym froncie.
Robben nie chciał jednoznacznie określić, czy Juande Ramos jest lepszy od zwolnionego Bernda Schustera. Dyplomatycznie zauważył, że każdy trener wnosi do drużyny coś innego. Przypomniał także, że Niemiec wywalczył z drużyną tytuł Mistrza Hiszpanii.
Podczas krótkiej przerwy w rozgrywkach Robben wraz z rodziną udaje się na Teneryfę. Wierzy, że zarówno on jak i reszta drużyny powróci do gry z nowymi siłami i nawiąże równorzędną walkę o kolejne tytuły.










