Wszyscy znają historię Nikodema Dyzmy? Znają. Porównanie trochę podkoloryzowane, ale podobny scenariusz rozgrywa się w Ligue 2. Włączone do ligi ze względu na problemy innego klubu Paris FC stało się jej rewelacją z realnymi szansami na awans.
Hej przygodo! Trwaj. Takie okrzyki usłyszeć pewnie można w wielu paryskich mieszkaniach, szczególnie tych, które zajmują ludzie związani z Paris FC. W Ligue 2 bowiem swój świetny sezon rozgrywa ubogi krewny PSG. Zespół występujący w drugiej lidze tylko dzięki zdegradowanej SC Bastii.
W siedzibie klubu uśmiechy nie opuszczają pracowników. Wszystko przez grę ich drużyny, dzięki której na horyzoncie pojawiła się nawet perspektywa awansu do elity. Perspektywa jednak mroczna, bo nie do końca wiadomo, czy – mimo chęci – Paris FC sprostałoby wymogom regulaminowym najwyższej klasy rozgrywkowej, a te we Francji są rygorystyczne.
Marzyć jednak można, a Paryż to przecież miasto spełniających się snów.
Rewelacja
Jeżeli ktoś przed sezonem odważył się powiedzieć głośno, że klub z Paryża będzie walczył o promocję z Ligue 2, ściągał na siebie spojrzenia politowania. Bo jak to… klub, który w drugiej lidze został przypadkiem, bez dużego budżetu i bez konkretnych nazwisk w składzie ma walczyć o awans?! Wolne żarty.
Żarty jednak trzeba odłożyć na bok, bo Paris FC jest jednym z kilku zespołów w lidze z najmniejszą liczbą porażek (9), a na dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek ma jeszcze szanse na awans.
Po 36 rozegranych meczach paryżanie z bilansem 15-12-9 i 57 punktami na koncie zajmują dziewiąte miejsce i do lokaty dającej możliwość udziału w play-offach tracą tylko trzy „oczka”.
Mercadal i jego asy
Kelner na plaży, pracownik collegu… yyy… szybki rzut oka, czy to przypadkiem nie reprezentacja San Marino. Nie, wszystko się zgadza, to trzon drużyny Paris FC.
Kadra zespołu składa się w głównej mierze z zawodników pochodzących bądź mających korzenie w regionie. Najlepszy strzelec w tym sezonie (11 bramek), 29-letni Malik Tchokounte, jeszcze niedawno dorabiał jako kelner, a wśród jego klubowych kolegów można znaleźć też wyżej wspomnianego pracownika francuskiego collegu.
W ekipie próżno szukać głośnych nazwisk, a gracze typu Mimoun, Akichi, Bong, Karamoko, Mandouki czy Bougrine są zdecydowanie anonimowi dla kogoś, kto nie śledzi francuskiej piłki każdego dnia.
Stanem posiadania nie przejął się ich trener Fabien Mercadal, który zbudował bardzo solidną drużynę. 46-letni szkoleniowiec na głębsze wody wypłynął w Dunkierce i tamtejszym USL, by ostatecznie przez Tours trafić do Paryża, gdzie udowodnił swój talent.
Mercadal dostał skromny materiał ludzki i zadanie utrzymania się w lidze, a dzięki małej presji i własnej wizji stworzył team, na który spogląda cała piłkarska Francja. CHAPEAU BAS!
Paryska tożsamość
Pod uwagę należy wziąć to, że w stolicy Francji bezdyskusyjnie najpopularniejszym klubem piłkarskim jest Paris Saint-Germain. Moloch rozgniatający swoją piłkarską konkurencję na miazgę. Medialny kolos, któremu inni nie dorównają nigdy.











