Revierderby – witajcie w świecie emocji, dramatu i łez


Które mecze między Borussią a Schalke zapamiętaliśmy szczególnie?

29 października 2016 Revierderby – witajcie w świecie emocji, dramatu i łez
www.varzesh11.com

30 km – taka odległość dzieli Gelsenkirchen i Dortmund. Oba miasta mają bogatą tradycję piłkarską i kluby, które w wielkim stopniu budowały historię niemieckiego futbolu. Borussia Dortmund i Schalke 04 już od wielu lat rywalizują o wpływy w tej części Niemiec, a każde kolejne Revierderby rozpalają wyobraźnię fanów i są dla nich najważniejszym dniem w roku. Również każde kolejne piszą swoją własną historię, a niektóre z nich wspominamy po dziś dzień.


Udostępnij na Udostępnij na

12.05. 2007 roku. Borussia Dortmund – Schalke 04 Gelsenkirchen 2:0

Jeden z najbardziej bolesnych ciosów, który kiedykolwiek przyjęli kibice Schalke, a dla fanów Borussii jeden z najpiękniejszych dni w życiu. To była 33. kolejka niemieckiej Bundesligi. Rozgrywki 2006/2007 nieubłaganie zbliżały się do końca. Dla kibiców z Gelsenkirchen miał być to sezon przełomowy, ponieważ ich ukochany klub był dosłownie o dwa kroki od pierwszego w historii mistrzostwa Niemiec.

Aż wreszcie przyszła piękna, majowa sobota. Na Schalke czekały Revierderby na gorącym terenie w Dortmundzie. Cel? Bardzo prosty. Wygrać, bo za plecami czaił się już idący pod koniec sezonu jak burza VfB Stuttgart.

Mimo że za Schalke przemawiało wtedy wiele czynników, dortmundczycy w spektakularny sposób rozprawili się z odwiecznym rywalem. Palce maczał w tym też Euzebiusz Smolarek, który strzelił gola, a sam był jednym z najbardziej wyróżniających się aktorów tego spotkania. Borussia wygrała 2:0. Schalke ten wynik kosztował bardzo dużo, bo podopieczni Mirko Slomki spadli na drugie miejsce w tabeli. O dwa punkty wyprzedził ich VfB Stuttgart.

Aby zdobyć wymarzoną paterę, trzeba było liczyć na mały cud. Schalke w ostatniej kolejce musiało wygrać z Arminią Bielefeld, a VfB Stuttgart przegrać z Energie Cottbus. O ile pierwszy warunek udało się spełnić, to z drugim już nie poszło. Ostatecznie to zespół z Badenii-Wirtembergii został nieoczekiwanie najlepszą drużyną w kraju, a dla fanów z Veltins-Arena drugie miejsce było najgorszym, co mogli sobie wtedy wyobrazić.

19 września 2010 roku. Schalke 04 – Borussia Dortmund 1:3

Spotkanie samo w sobie do historii jakoś mocno nie przeszło, ponieważ dortmundczycy jesienią sześć lat temu udowodnili swoją wyższość nad Schalke (nad klubem, który kilka miesięcy później dotarł aż do półfinału Ligi Mistrzów) i pewnie wygrali 3:1.

Wyjątkowość tych derbów zamyka się w jednej osobie – Robercie Lewandowskim. Właśnie na Veltins-Arena Polak zdobył swojego pierwszego gola w Bundeslidze, a pokonał nie byle kogo, bo samego Manuela Neuera, z którym kilka lat później spotkał się w Bayernie. Ciekawe, kto z was wtedy pomyślał o tym, że rodzi się nowa gwiazda futbolu i w przyszłości dwukrotny król strzelców ligi niemieckiej.

23 września 2000 roku. Borussia Dortmund – Schalke 04 0:4

O wstydliwych meczach zarówno dla Borussii, jak i dla Schalke moglibyśmy dyskutować wiele godzin, bo niektóre z porażek mogły wręcz spowodować, że kibice przegranej drużyny baliby się ze wstydu wyjść z domu.

Wysokie wyniki zdarzały się często w latach 60. i 70. Żeby nie cofać się tak daleko, przejdźmy do wydarzeń bardziej współczesnych, miały one miejsce we wrześniu 2000 roku.

To właśnie wtedy „Żółto-czarni” przeżyli jeden z najgorszych dni w historii klubu, ulegając rywalom zza miedzy aż 0:4. Choć przed meczem nic nie wskazywało na tak wysoki pogrom. Borussia i Schalke dobrze rozpoczęły kampanię 2000/2001, w tabeli plasując się odpowiednio na drugim i trzecim miejscu.

Na boisku zespół z Gelsenkirchen zlał cztery litery dortmundczykom, choć tak ogromnej przewagi, jak wskazuje na to wynik, nie miał. Bohaterów tego efektownego zwycięstwa można wyliczać na palcach jednej ręki: Sand, Mpenza, Boehme, Hajto, Wałdoch, Latal. Część z tych nazwisk jest wam bardzo znana, a w uzupełnieniu dodajmy, że Schalke prowadził wówczas Huub Stevens.

Borussia, mimo tak przykrego doświadczenia, potrafiła na koniec sezonu zająć trzecie miejsce. W przypadku Schalke skończyło się tylko na drugiej lokacie, choć chyba każdy fan Bundesligi pamięta, w jakich okolicznościach „Die Koenigsblauen” przegrali mistrzostwo. Jeżeli nie wiecie, o czym mowa, obejrzyjcie koniecznie ten film.

13 września 2008 roku. Borussia Dortmund – Schalke 3:3

Po takim meczu problemy ze snem i buzująca w żyłach adrenalina są naturalnym zjawiskiem. Spotkanie z jesieni 2008 roku było tylko dla widzów o mocnych nerwach. Bo działo się tyle, że spokojnie o tych Revierderby można napisać grubą książkę.

My książki pisać nie będziemy, ale przypomnijmy, dlaczego to spotkanie urosło nawet do miana jednego z najlepszych w historii niemieckiej piłki. 54. minuta –Heiko Westermann strzela bramkę na 3:0 i wydaje się, że nic nie jest w stanie zabrać zwycięstwa Schalke.

Potem przychodzi jednak niespodziewany zryw. W ciągu trzech minut, między 67. a 70., gospodarze z Dortmundu zdobywają dwie bramki, w 89. minucie Frei dokłada swojego gola numer dwa, a Borussia doprowadza do wyrównania. 3:3! Kapitalne zwroty akcji, dwie czerwone kartki dla piłkarzy Schalke, dramat gości z Gelsenkirchen i ogromna radość fanów i piłkarzy Borussii.

To były też pierwsze Revierderby dla Juergena Kloppa w roli trenera Borussii Dortmund. Zdaniem wielu było to jedno z tych spotkań, które zaczęły budować w drużynie silne morale i piękną więź, która, jak pamiętamy, łączyła przez lata Kloppa z piłkarzami i później doprowadziła m.in. do zdobycia dwóch mistrzostw Niemiec czy awansu do finału Ligi Mistrzów.

8 listopada 2015 roku. Borussia Dortmund – Schalke 3:2

W historii Revierderby bardzo trudno znaleźć mecz, który byłby nudny, albo który nie zapisałby się mocniej na kartach niemieckiej piłki. Również kapitalne Revierderby oglądaliśmy niemal równo rok temu.

Do Dortmundu przyjechało Schalke i w zgodnej opinii wielu obserwatorów mocnym faworytem derbów byli dortmundczycy. Piłkarzom z Signal Iduna Park udało się podnieść z murawy trzy oczka, choć musieli to okupić bardzo ciężką pracą.

Nie oglądaliśmy może tak wielkich zwrotów akcji, jak siedem lat wcześniej, co nie oznacza, że brakowało dramaturgii. Dortmundczycy dwukrotnie wychodzili na prowadzenie. Przy stanie 1:0 dla gospodarzy Schalke zdobyło gola, a później dołożyło drugiego dopiero przy wyniku 3:1 dla BVB (autorem obu trafień był Klaas-Jan Huntelaar).

Z polskiego punktu widzenia nastroje po tych Revierderby były co najmniej średnie. A to dlatego, że Łukasz Piszczek przesiedział całe spotkanie na ławce rezerwowych (jesienią zeszłego roku miał ogromne problemy z grą), a jego rywal do miejsca w składzie – Matthias Ginter, rozegrał chyba najlepszy do tej pory mecz w barwach „Żółto-czarnych”. Pracował nie tylko dobrze w defensywie, ale przede wszystkim mocno w ofensywie. Wisienką na torcie był gol na 2:1, który strzelił w 43. minucie.

Nie wiemy, jak będą przebiegać sobotnie Revierderby, ale chyba wszyscy postronni obserwatorzy życzą sobie jednego. Niech ładunek emocjonalny, poziom spotkania i jego dramaturgia przypominają 2008 bądź 2015 rok, tak abyśmy wieczór 29 października 2016 roku wspominali bardzo długo.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski