W rozgrywkach 2. ligi mamy już za sobą rozegranych 15 kolejek. Na czele tabeli znajduje się Apklan Resovia Rzeszów. Mało kto z ekspertów i fanów rzeszowskiego klubu spodziewał się walki o tytuł mistrza jesieni. Rzeczywistość pokazuje, że jest to zadanie możliwe do wykonania, ale nie takie proste. Przed rzeszowianami dwaj trudni rywale – Widzew i GKS. Najpierw czeka ich wyjazd do Łodzi i można powiedzieć, że teraz zacznie się prawdziwy sprawdzian dla podopiecznych Szymona Grabowskiego.Jeszcze dwa miesiące temu kibice ze stolicy województwa podkarpackiego mogli się cieszyć z dwóch rzeszowskich drużyn na czele rozgrywek 2. ligi. Od momentu derbów Rzeszowa sytuacja się zmieniła. Stal złapała zadyszkę i w kolejnych siedmiu meczach (licząc z wczorajszą porażką z Górnikiem) zanotowała tylko jedną wygraną i jeden remis. Za to Resovia Rzeszów nie zwolniła tempa. Jeszcze rok temu grała na tym poziomie jako beniaminek, a teraz chce postawić kolejny krok do przodu.
Resovia Rzeszów rewelacją sezonu
Jak wspominaliśmy na wstępie, mało kto spodziewał się na praktycznie półmetku sezonu widzieć Resovię na szczycie tabeli 2. ligi. Patrząc na to, jakie firmy znajdują się na najniższym szczeblu centralnym w Polsce, w gronie kandydatów do awansu stawiano takie ekipy, jak: Widzew Łódź, Górnik Łęczna, GKS Katowice, Elana Toruń czy Znicz Pruszków. Obserwując początek sezonu, niektórzy widzieli w Stali ekipę z większymi szansami na awans. Ale to ostatecznie „Sovia” nie zawodzi. Śmiało można ją nazwać największą rewelacją w 2. lidze. Rok temu była beniaminkiem i dopiero „zapoznawała się” z grą na takim szczeblu po latach tułaczki w niższej lidze.
Apklan Resovia Rzeszów w dziewięciu spotkaniach schodziła z boiska w roli zwycięzcy. Do tego udało się jeszcze czterokrotnie podzielić punktami z przeciwnikami. Tylko dwukrotnie musiała obejść się smakiem i oddawała komplet oczek rywalom. Tak było podczas niespodziewanej porażki u siebie z Olimpią Elbląg (0:1), kiedy to rzeszowianom kompletnie nic nie wychodziło na stadionie przy ul. Wyspiańskiego. Podobnie było w Łęcznej, choć tam akurat „Sovia” powalczyła z Górnikiem i udało się chociaż strzelić gola – przegrana 1:2. Ale wróćmy do sytuacji po 15 kolejkach – rzeszowianie zgromadzili 31 punktów. Jeżeli chodzi o ofensywę, to nikt nie strzelił od nich więcej goli – 28 bramek. Ich defensywa też jest jedną z najlepszych w 2. lidze (12 straconych bramek), w której tylko Olimpia Elbląg wpuściła mniej goli o dwa.













