W 4. kolejce Ligi Narodów Polska podejmowała Bośnię i Hercegowinę. Podopieczni Jerzego Brzęczka po remisie z Włochami byli faworytem tego spotkania, tym bardziej że w poprzednim meczu między tymi reprezentacjami nasza drużyna wygrała 2:1. Polacy, którzy większość spotkania grali w przewadze jednego zawodnika, nie zawiedli i pewnie pokonali Bośniaków 3:0.
Kibice reprezentacji Polski podchodzili do tego spotkania w różnych nastrojach. Jedni byli zadowoleni ostatnimi wynikami drużyny, cieszyli się z remisu z Włochami i komplementowali grę Polaków.
Drudzy, których było jednak więcej, mieli już mieszane uczucia. Wielu zalet w grze naszej reprezentacji nie widzieli, a remis z Włochami czy zwycięstwo ze słabą Finlandią o niczym nie świadczyło i nic nam nie powiedziało. Podopieczni Jerzego Brzęczka mieli więc doskonałą okazję, aby zamknąć usta krytykom.
Zmiany, wiele zmian
Reprezentacja Polski w porównaniu do poprzedniego meczu przystąpiła w zupełnie innym składzie do dzisiejszego starcia. Jerzy Brzęczek dokonał wiele roszad, gdyż miejsce w wyjściowej jedenastce zachowali jedynie Tomasz Kędziora, Kamil Glik, Mateusz Klich i Robert Lewandowski.
Do pierwszego składu wrócili za to Arkadiusz Reca czy Jacek Góralski. Zadowolony mógł też być Karol Linetty, który w końcu wyszedł na ważny mecz od pierwszej minuty. Selekcjoner nie postawił m.in. na chwalonych ostatnio Jakuba Modera czy Michała Karbownika, a na sprawdzonych, zaufanych i doświadczonych piłkarzy.
Reprezentacja Bośni i Hercegowiny do meczu przystępowała w dobrych nastrojach. Po remisie w domowym meczu z Holandią Bośniacy nie przyjechali tu po remis, mieli po prostu jeden cel – opuścić Polskę z kompletem punktów.
Dušan Bajević do boju posłał najmocniejszy możliwy skład. Od pierwszej minuty na murawę wybiegły największe gwiazdy Bośni i Hercegowiny, czyli Edin Dzeko, Miralem Pjanić czy Sead Kolasinac.











