Oficjalnie reprezentacja Polski odpada z mistrzostw Europy 2020. W grupie E nie udało nam się wygrać ani jednego spotkania. Fazę grupową kończymy z jednym remisem z teoretycznie najmocniejszą Hiszpanią i dwoma porażkami ze Szwecją i Słowacją. Ta druga reprezentacja z Hiszpanami przegrała aż 0:5, a my przegraliśmy ze Słowakami 2:1. Co poszło nie tak i dlaczego była to akurat formacja defensywna?
Linia ataku była naszym mocnym punktem, głównie za sprawą najlepszego piłkarza świata, czyli Roberta Lewandowskiego. Wystarczyło to, aby zremisować z Hiszpanią i pierwszy raz od siedmiu miesięcy ktoś strzelił dwie bramki reprezentacji Szwecji. Z kolei druga strona boiska na turniej kompletnie nie dojechała.
Tymoteusz Puchacz
Nasze wahadła nie zaimponowały równą formą. Podstawowi zawodnicy na tej pozycji, czyli Tymoteusz Puchacz i Kamil Jóźwiak, nie mogą być do końca zadowoleni ze swojej gry na tym turnieju. Zawodnik Unionu Berlin pokazał charakter i wolę walki. Momentami jednak zabrakło chłodnej głowy. Tymoteusz Puchacz często podpalał się i tracił piłkę, próbując stworzyć coś z efektem WOW. Niestety umiejętności nie pozwoliły. W meczu z Hiszpanami zagrał dobre zawody, tak samo jak większość zawodników.
https://twitter.com/claudio_mutka/status/1408003381751386115
Często próbował tworzyć akcje od tyłu, ale równie często zapominał, że Marcos Llorente i reszta Hiszpanów jest na nieco wyższym poziomie niż jego dotychczasowi przeciwnicy z ekstraklasy. W polskiej lidze był w stanie minąć trzech lub czterech piłkarzy drużyny przeciwnej, ale taki manewr nie zadziałał w meczu o wszystko. Jednak mieliśmy skupić się na defensywie i tu spisał się wyśmienicie. Gdy akcje reprezentacji Hiszpanii szły jego stroną, sprawnie gasił pożar pod naszym polem karnym. Imponował szybkim doskokiem do rywala, dobrym ustawieniem i odbiorem. Całkowicie wyłączył prawą stronę Hiszpanów i być może najwszechstronniejszego gracza na świecie, Marcosa Llorente.
Kamil Jóźwiak
Nominalnie skrzydłowy, ale w reprezentacji selekcjoner Paulo Sousa widzi go na prawym wahadle. W sezonie 2020/2021 liczbami nie imponował, ale gdy grał w reprezentacji Polski, był zupełnie innym zawodnikiem. Zazwyczaj wchodził z ławki i odmieniał grę polskiej reprezentacji w obronie i ataku. Tymi występami wywalczył sobie miejsce w pierwszej jedenastce na Euro 2020.
Pierwszy mecz ze Słowacją zaczął od fatalnego w skutkach błędu. Lewą stroną ruszył Mak, bronili Bereszyński i Jóźwiak. Właśnie były gracz Lecha Poznań odpuścił obronę, ponieważ był pewny, że Bartosz Bereszyński odbierze piłkę. Przeliczył się, a resztę wydarzeń już znamy. Przy drugiej bramce Słowaków również nie był bez winy. Reprezentacja Polski odpuściła krycie indywidualne, a gdy piłka spadła pod nogi Skriniara, ten miał dużo czasu, aby przyjąć i ustawić sobie piłkę. Wszyscy obrońcy, w tym Kamil Jóźwiak, doskoczyli do rywala zbyt późno i przegraliśmy 2:1.
Hiszpania, czyli wyjątek, który potwierdza regułę. Do tej pory najlepszy mecz Polaków pod wodzą Paulo Sousy i jedyny, który wyszedł nam na tegorocznych mistrzostwach Europy. Wyjątek od reguły, ponieważ zagraliśmy odważnie, szybko, skutecznie – zupełnie jak nie reprezentacja Polski. Wszyscy, łącznie z byłym piłkarzem Lecha Poznań, doskonale spełniali swoje zadania w defensywie i ofensywie. Dodatkowo asystę przy golu na 1:1 Roberta Lewandowskiego zaliczył Kamil Jóźwiak.










