Juventus Turyn zremisował u siebie z Manchesterem City 1:1. Obie drużyny miały mnóstwo sytuacji do zdobycia bramek, jednak seryjnie je marnowali. Na listę strzelców udało się wpisać jedynie Gianettiemu oraz Jo.
W składzie Anglików ponownie zabrakło Carlosa Teveza, którego dni na Wyspach Brytyjskich są już policzone. Szkoleniowiec „Bianconerich” desygnował do gry od pierwszej minuty Giannettiego, natomiast Roberto Mancini dał szansę zaprezentowania swoich umiejętności Aleksowi Nimely’emu.

Mecz od początku mógł się podobać wszystkim kibicom zgromadzonym na stadionie w Turynie. Spotkanie to zaczęło się od zmasowanych ataków angielskiego zespołu. Goście narzucili szybkie tempo – od pierwszej minuty swoimi akcjami nękali golkipera Juventusu Manningera. W 6. minucie o mały włos własnego bramkarza nie pokonał Mohamed Sissoko i tylko dzięki wspaniałemu refleksowi Austriaka, utrzymywał się wynik bezbramkowy. W 14. minucie po rzucie wolnym strzałem głową uderzał utalentowany 19-letni Nimely-Tchuimeni, ale i tym razem goście nie wykorzystali okazji do strzelenia bramki. W pierwszej odsłonie Juventus zagrożenie stwarzał głównie po rzutach rożnych, jednak do zmiany rezultatu nie doszło. Dziesięć minut przed przerwą, po uderzeniu Wright Phillipsa i rykoszecie jednego z zawodników gospodarzy, piłka trafiła w ręce Manningera.
W 40. minucie tym razem z rzutu wolnego, po dośrodkowaniu Aleksa Del Piero, minimalnie chybił Sissoko. Ekipa „Starej Damy” wyszła na prowadzenie w 43. minucie, kiedy to po precyzyjnym dograniu Del Piero futbolówkę do bramki skierował Giannetti. Po tej sytuacji wynik do przerwy nie uległ już zmianie.
W drugiej odsłonie, podobnie jak to miało miejsce na samym początku, gra rozgrywana była pod dyktando „The Citizens”. W 50. minucie gola zdobył Jo, jednak sędzia główny odgwizdał w tej sytuacji spalonego. Trzy minuty później na płaski strzał z poza pola karnego zdecydował się Felipe Melo, ale Shay Given był tam, gdzie być powinien. W 57. minucie na Stadio Olimpico nastąpił jęk zawodu, po tym jak Nicola Legrottaglie zmarnował znakomitą sytuację. Z odpowiedzią szybko przyszli goście, lecz nieznacznie pomylił się Milner. City poszło za ciosem, ale na 20 minut przed końcowym gwizdkiem sędziego, stuprocentowej okazji nie wykorzystał Jo. Świetnie tego dnia dysponowany był austriacki golkiper Juventusu, który kilkukrotnie uratował swój zespół od utraty bramki. Frontalne ataki Anglików przyniosły wreszcie upragnionego gola w 77. minucie, po wzorowej akcji Johnsona z Jo. Brazylijczyk zrehabilitował się tym samym za wcześniejsze swoje niepowodzenia.
W doliczonym czasie gry zwycięstwo ekipie angielskiej mógł zapewnić jeszcze Wright-Phillips, jednak jego uderzenie okazało się niecelne. Po tym wydarzeniu spotkanie dobiegło końca, a obie ekipy solidarnie podzieliły się punktami. Oznacza to, że z pierwszego miejsca w grupie A awans uzyskała drużyna Manchesteru City, z kolei Lech musi zadowolić się drugą pozycją.











