Zaplanowane na 26. kolejkę Primera Division derby madryckiej aglomeracji pomiędzy Getafe a Atletico były wyjątkowo wyrównane. Mimo długiego prowadzenia gospodarzy, obie drużyny podzieliły się punktami.
Gospodarze rzucili się do ataku od pierwszego gwizdka arbitra. Już w 2. minucie cieszyli się z gola, dającego prowadzenie. Bardzo dobrym długim podaniem popisał się środkowy obrońca „Azulones”, Cata Diaz. Argentyńczyk zagrał celnie do Miku, a były piłkarz Valencii natychmiast odegrał do Manu Del Morala. Kapitan Getafe zdecydował się na uderzenie, piłka po drodze odbiła się jeszcze od Diego Godina i wpadła do siatki bramki strzeżonej przez Davida De Geę.

Strzelec pierwszej bramki miał okazję na podwyższenie wyniku w 26. minucie. Znów podawał Miku, ale tym razem Manu Del Moral strzelił wyjątkowo niecelnie, mimo że sytuacja wydawała się bardziej klarowna niż na początku spotkania.
Już po pół godziny gry na boisku pojawił się pierwszy zawodnik z ławki rezerwowych. Kontuzjowanego Mane zastąpił pozyskany przed sezonem z Villarrealu, Ivan Marcano. Wprowadzenie nowego piłkarza w funkcjonujący bez zarzutu blok defensywny Getafe niosło za sobą pewne ryzyko zmniejszenia skuteczności gry obronnej gospodarzy. Marcano dobrym występem pokazał jednak, że warto na niego stawiać.
Najbliżej wyrównania był tuż przed przerwą Jose Reyes. Skrzydłowy Atletico próbował szczęścia, strzelając zza pola karnego. Piłka uderzona ze sporą siłą minimalnie minęła bramkę Jordiego Codiny. Niewiele brakowało by kibice zgromadzeni na Coliseum Alfonso Perez oglądali klasycznego gola do szatni.

Druga połowa nieco rozczarowała. Można było spodziewać się zwiększonego naporu gości, gra wyglądała jednak podobnie jak w pierwszej części spotkania. Mało koronkowych akcji, raczej długie podania wykorzystujące szybkość napastników obu drużyn. Zagrożenie stwarzano najczęściej przy stałych fragmentach gry.
W ostatnich dwudziestu minutach spotkania kilkakrotnie próbował szczęścia Diego Forlan. Najlepszy piłkarz MŚ z RPA był tego dnia wyjątkowo nieskuteczny. Strzały z dystansu zazwyczaj znacznie mijały światło bramki, do tego Urugwajczyk bardzo często dawał się łapać w pułapki ofsajdowe.
Nieoczekiwanie bohaterem „Colchoneros” został wprowadzony do gry w drugiej połowie Elias Mendes. Po dokładnej centrze w pole karne autorstwa Diego Forlana, były piłkarz Corinthians celnym strzałem głową z niewygodnej pozycji doprowadził do wyrównania. Kilka minut później prowadzenie dla Getafe mógł odzyskać Daniel Parejo. Wychowanek Realu Madryt strzelał głową po wrzutce Del Morala. Wspaniałym refleksem popisał się jednak De Gea, który zapobiegł bramce dla gospodarzy.











