Athletic Bilbao zremisował z Valencią 1:1. Gola dla gości zdobył Ever Banega z rzutu karnego, a dla gospodarzy Mikel Rico. Spotkanie stało na wysokim poziomie, oba zespoły miały dogodne akcje, chociaż remis wydaje się sprawiedliwy.
Do najciekawszego starcia 8. kolejki doszło w niedzielę w Bilbao. Miejscowy Athletic podejmował Valencię. Chociaż goście od kilku kolejek wygrywali, to ich gra nie satysfakcjonowała kibiców. Gospodarze przeplatali lepsze występy słabszymi. Dlatego też trudno było ustalić faworyta meczu.

Początek pierwszej połowy był okresem badania możliwości rywala. Pierwszy strzał gospodarze oddali w 10. minucie. Oscar de Marcos uderzył jednak niecelnie. Już 60 sekund później Bask mógł dać swojemu zespołowi prowadzenie. Po dośrodkowaniu Susaety wygrał główkowy pojedynek z Guardado, jednak trafił wprost w golkipera „Nietoperzy”. Piłkarze z Bilbao dosyć łatwo radzili sobie z rozmontowaniem defensywy przeciwnika. Goście poza dryblingiem Jonasa nie potrafili zagrozić bramce Iraizoza w tej fazie spotkania.
Po dwudziestu minutach rywalizacji w grze obu zespołów pojawiła się nerwowość. Często dochodziło do niewymuszonych strat w środku pola. Sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. I jednej, i drugiej ekipie brakowało precyzyjnego ostatniego podania. Trudno mówić o czyjejkolwiek przewadze. W 33. minucie Jonas ładnym zwodem minął Mikela Riko i oddał celny strzał. Piłka szybowała w okienko, jednak Iraizoz zdołał ją wybić na rzut rożny. Dwie minuty później Ander Herrera odpowiedział niecelnym strzałem zza pola karnego. Goście nie za bardzo mogli się przebić środkiem przez szczelną obronę Basków, więc postanowili ją rozciągnąć, atakując skrzydłami. Po jednym wejściu Guardado dośrodkował do Paco Alcacera, który jednak uderzył za lekko i niewystarczająco celnie, aby zaskoczyć golkipera Athleticu. Drugą akcję przeprowadził Feghouli, który zagrał piłkę między obronę a bramkarza, lecz zaskoczył nie tylko gospodarzy, ale i swoją drużynę, gdyż żaden jego kolega nie ruszył do piłki. W 42. minucie Feghouliego sfaulowano w polu karnym, sędzia wskazał na wapno. Ever Banega nie dał szans Iraizozowi, strzelając pewnie w okienko. Trudno wyrokować, czy prowadzenie gości po pierwszej połowie było zasłużone czy nie. Raczej żaden zespół nie wypracował sobie znacznej przewagi.
Aktywny tego wieczoru Jonas mógł już w 47. minucie podwyższyć prowadzenie. Będąc niepilnowany, oddał strzał, który nie zdołał jednak zaskoczyć dobrze ustawionego Iraizoza. Chwilę później Dorlan Pabon dynamicznie wszedł w pole karne gospodarzy i dośrodkował na Paco Alcacera. Golkiper „Los Leones” i tym razem nie dał się zaskoczyć. Defensywa Basków popełniała coraz więcej błędów, co praktycznie nie zdarzało się jej w pierwszej części. W 55. minucie Oscar de Marcos przyjął piłkę w polu karnym i uderzył, jednak Guaita pewnie złapał futbolówkę. Chwilę później Jonas jeszcze raz poddał próbie Iraizoza. Strzelił mocno, lecz Bask wybił futbolówkę. W 57. minucie Alcacer chciał przelobować źle ustawionego golkipera z Bilbao, ale posłał piłkę nad bramką. Zdecydowanie w drugiej połowie mieliśmy więcej emocji. Obie ekipy stworzyły sobie dogodne okazje do zmiany rezultatu. Dobrze prezentowali się również bramkarze.












