W meczu inaugurującym szóstą kolejkę pierwszej ligi polskiej Warta Poznań zremisowała 2:2 z Cracovią. Piłkarze z Wielkopolski prowadzili jeszcze trzy minuty przed końcowym gwizdkiem, ale dzięki bramce Łukasza Zejdlera ekipy podzieliły się punktami.

Pojedynek rozpoczął się z lekkim opóźnieniem, ponieważ pani prezes Warty, Izabella Łukomska-Pyżalska, odbierała pamiątkową tablicę upamiętniającą stulecie założenia klubu. Dobrze w mecz weszli gracze Cracovii. Łukasz Zejdler już w pierwszej akcji mógł wyprowadzić gości na prowadzenie, jednak jego strzał był niecelny. Kiedy „Pasy” przejmowały inicjatywę, Warta skupiała się na kontratakach. Nie trzeba było długo czekać na efekt. W 6. minucie spotkania Grzegorz Bartczak dobrze dośrodkował w pole karne, a Wojciech Trochim strzałem z pierwszej piłki nie dał szans próbującemu interweniować Pilarzowi. Gospodarze chwilę później byli bliscy podwyższenia prowadzenia, jednak tym razem to Pilarz był górą.
Po wyjściu na prowadzenie Warta cofnęła się do defensywy i kontynuowała grę z kontrataku. Cracovia została więc zmuszona do prowadzenia gry poprzez atak pozycyjny. Podopieczni Wojciecha Stawowego nie stwarzali jednak wielkiego zagrożenia, natomiast Warta w 31. minucie wypracowała sobie świetną okazję. Strzał Wojciecha Trochima minimalnie minął jednak bramkę. Pierwsza połowa przebiegała pod domeną nieudanych ataków „Craxy” oraz ciekawych kontrataków „Biało-zielonych”. Mocno interesująco jednak nie było.

Wojciech Stawowy, pragnąc zmienić obraz gry, zrobił podwójną zmianę w przerwie. Na drugie trzy kwadranse nie wybiegli Marcin Budziński i Bojan Puzigaca. W ich miejsce pojawili się odpowiednio Dąbrowski i Suvorov. Nie dało to jednak wiele. Na początku drugiej połowy gra toczyła się głównie w środku pola, a fani nie widzieli ani składnych akcji, ani ciekawych strzałów. Dość nieoczekiwanie po 10 minutach inicjatywę przejęła Warta. W 70. minucie Piotr Giel mógł zdecydowanie pokrzyżować plany „Pasom”, ale sytuacja sam na sam z Pilarzem okazała się dla niego zbyt trudna. Gospodarze 120 sekund później po raz kolejny dowiedzieli się, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Dudzic dostał dobrą wrzutkę i strzałem głową umieścił piłkę w siatce.
Po wyrównaniu krakowianie rzucili się do ataków. Warta dzielnie się broniła, przez co goście rzadko stwarzali sobie klarowne sytuacje. W 82. minucie groźnie uderzył Zejdler, ale Łukasz Radliński przytomnie zachował się między słupkami. Chociaż nic na to nie wskazywało, gospodarze, którzy od kilku minut pracowali głównie w defensywie, ponownie wyszli na prowadzenie! Ngamaya ograł obrońcę w polu karnym i strzelił gola. Wprowadzenie go na boisko kwadrans przed ostatnim gwizdkiem było strzałem w dziesiątkę trenera Owczarka. „Craxa” desperacko rzuciła się do ataku. Przyniosło to skutki, ponieważ w ostatniej minucie meczu Zejdler zdobył gola i pojedynek ostatecznie zakończył się remisem 2:2.











