Zawisza Bydgoszcz zremisował bezbramkowo z GKS-em Tychy w meczu drugiej kolejki I ligi polskiej. Taki wynik jest porażką bydgoszczan, którzy nie potrafili przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść, mimo iż przez pół godziny grali z przewagą jednego zawodnika.
Pojedynek pomiędzy Zawiszą Bydgoszcz a GKS-em Tychy początkowo przypominał mecz rugby. Pierwszy kwadrans stał pod znakiem brzydkich fauli, które miały na celu zniechęcenie przeciwnika do gry. Lepiej tę wojnę nerwów wytrzymał GKS Tychy, który po pewnym czasie zaczął dominować na boisku. Zespół beniaminka I ligi w krótkim czasie stworzył sobie dwie dogodne sytuacje, po których najpierw Tomasz Balul, a następnie Mariusz Masternak mieli doskonałe okazje, by wpisać się na listę strzelców. Potem sytuacja znów wróciła do normy. Najczęstszym obrazem były faule w środku pola, które nie były przyjemnym widokiem dla kibiców, chyba że ci spodziewali się wrażeń podobnych do walk MMA.

Początek drugiej połowy zwiastował kontynuację scenariusza z pierwszej części spotkania. Kilka chwil po rozpoczęciu gry wejście Babiarza wyprostowaną nogą zostało „wynagrodzone” żółtą kartką. To jednak nieco ostudziło piłkarzy, którzy wreszcie zaczęli próbować grać w piłkę. Na efekty nie czekaliśmy zbyt długo, w 58. minucie akcja Wójcickiego o mały włos nie skończyła się golem. Strzał napastnika Zawiszy z największym trudem obronił Piotr Misztal. W 61. minucie bydgoszczanie stanęli przed wyśmienitą szansą na rozstrzygnięcie losów tego starcia. Jakub Wójcicki miał już przed sobą pustą bramkę, lecz w ostatnim momencie został nieprzepisowo powstrzymany przez Macieja Mańkę. Obrońca tyszan obejrzał czerwoną kartkę, a Zawisza wykonywał rzut karny. Do piłki podszedł Daniel Mąka, ale jego strzał wylądował w pewnych rękach Piotra Misztala.
W końcówce rozkręcił się Zawisza. Między 75. a 80. minutą akcje Błąda, Abbota i Wójcickiego mogły przynieść bramkę, lecz w ostatniej chwili piłkę albo wybijali obrońcy, albo padała ona łupem bramkarza. Ostatnie sekundy przyniosły kolejne okazje. O krok od strzelenia gola byli Daniel Mąka, Adrian Błąd i Tomasz Chałas, ale za każdym razem brakowało centymetrów, albo w przypadku przyjęcia piłki, albo w celności strzału. Ostatecznie mecz zakończył się remisem, który jest porażką bydgoskiego Zawiszy.











