Mimo wielu dogodnych okazji kibice zgromadzeni na Coliseum Alfonso Perez nie obejrzeli bramek w meczu Getafe z Villarrealem. Najlepsze okazje na zdobycie gola marnowali Daniel Guiza oraz Giuseppe Rossi.
Już od pierwszych minut spotkania otwierającego 8. kolejkę La Liga widać było przewagę „Los Azulones”. Kilkadziesiąt sekund po rozpoczęciu meczu podopieczni Luisa Garcii przeprowadzili szybką akcję, w wyniku której szansę na zdobycie bramki miał były król strzelców ligi, Daniel Guiza. Kolejną okazję na otwarcie wyniku doświadczony napastnik miał w 9. minucie po kapitalnym, kilkudziesięciometrowym podaniu, ale mimo dobrego przyjęcia piłki doświadczony napastnik uderzył na bramkę Lopeza zdecydowanie za słabo. Już po chwili były gracz Fenerbahce po raz kolejny znalazł się w polu karnym gości, ale jego strzał (tym razem głową) ponownie był niecelny. Jeśli chodzi o aktywność „Żółtej Łodzi Podwodnej”, dwukrotnie z dystansu strzelał Marcos Senna, przy czym tylko drugie uderzenie mogło realnie zagrozić zastępującemu Munuę Codinie. W 13. minucie ponownie pokazał się Guiza, który dynamicznym rajdem z piłką zmusił do faulu na żółtą kartkę Gonzalo Rodrigueza.

W drugim kwadransie w końcu poważniej do głosu zaczął dochodzić Villarreal: po misternie konstruowanej akcji z piłką w narożniku pola karnego znalazł się (grający w tym meczu na prawej obronie) Zapata, który dośrodkował w „szesnastkę”, tam jednak nikt nie zdołał sfinalizować jego zagrania. Kolejną groźną akcję podopieczni Juana Garrido stworzyli po stałym fragmencie gry, piłka trafiła na lewe skrzydło do Caniego, a ten natychmiast zagrał głową na piąty metr, gdzie futbolówkę do bramki próbował skierować Rossi. Zabrakło niewiele. W tej części gry ataki Getafe ewidentnie straciły na mocy, gracze Garcii coraz rzadziej byli w stanie rozegrać piłkę na połowie przeciwnika, a inicjatywę przejęli goście.
W 34. minucie po raz kolejny bliscy zdobycia bramki byli gracze Villarrealu: po wzorowym odbiorze przed własnym polem karnym przepięknym, dokładnym podaniem do Rossiego błysnął Valero, jednak biegnącego do piłki Włocha brawurową interwencją (szczupakiem, bo miała miejsce przed polem karnym) uprzedził Codina. Chwilę później napastnik próbował się odwdzięczyć koledze sprytnym, prostopadłym zagraniem, jednak sędzia był zdania, że łysy pomocnik wystartował do piłki zbyt szybko. W 40. minucie reprezentant Italii po raz kolejny znalazł się w polu karnym i zdołał nawet oddać mocny strzał, ale piłka zdecydowanie minęła lewy słupek. Chwilę później zachęcony dużą ilością miejsca, jaką pozostawili mu gracze „Żółtej Łodzi Podwodnej”, na uderzenie zdecydował się Pedro Rios, ale Lopez nie miał z nim najmniejszych problemów.










