Nie od dziś wiadomo, że profesjonalna piłka nożna to w głównej mierze dyscyplina taktyczna. Nikt nie ma nic przeciwko, że drużyna ma zagrać na zero z tyłu, ograniczając się tylko do atakowania. Wysoko ustawiona linia defensywna, mocny pressing, widoczne momentalne doskoki po stracie piłki – to elementy taktyczne, które ogląda się bardzo przyjemnie. Co innego, kiedy mamy do czynienia z szeroko zakrojoną defensywą. Wszystkich denerwuje styl gry drużyn Jose Mourinho czy choćby gra obecnych mistrzów świata, którzy zazwyczaj po objęciu prowadzenia głęboko się cofają.
Zerowy poziom sportowy
Na ratunek tego typu widowiskom ruszają na przykład mecze w niższych ligach. Każdy choć raz miał przyjemność oglądać typowy mecz B-klasy, gdzie pojęcie „defensywa” mylona jest z pojęciem „długa piłka i do przodu”. W zasadzie gra na zero z tyłu i typowe archaiczne granie „Kick&Run”. Wówczas mamy możliwość oglądania niemal zerowego poziomu sportowego, ale to co najważniejsze, czyli grad bramek, owy poziom sportowy zawiera.
Zdarza się nam oglądać jakieś charytatywne mecze z udziałem znanych osobistości pokroju gwiazd show biznesu, które z pewnością nie są w żaden sposób związane z futbolem. Dobrym przykładem są mecze TVN kiedyś z drużyną złożoną z polityków, a obecnie z drużyną WOŚP (Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy). Nie zawsze zdarza się, że padają tam niesamowite bramki, choć zwykłych trafień, zapoczątkowanych najczęściej nieporozumieniem w szeregach obronnych którejś z drużyn, nie brakuje. Wszyscy skupieni są jedynie na atakowaniu, a my możemy przed telewizorem bardzo często podziwiać różnego rodzaju kiksy, babole wynikające z braku umiejętności piłkarskich.
Jednakże bardzo ważny jest element zaangażowania. Bez niego nie oglądalibyśmy ciekawego widowiska, któremu ewidentnie brakuje poziomu sportowego od strony czysto taktycznej, a w zasadzie defensywnej. Ale tak naprawdę kogo to obchodzi? Brak ci umiejętności piłkarskich, masz braki w technice, nie grzeszysz przyspieszeniem, w zasadzie w piłkę kopałeś tylko za dzieciaka przy trzepaku? Nic nie szkodzi, ambicja i wola walki – te elementy mogą sprawić, że dasz widzom wokół znakomite widowisko.
Idealnym przykładem tego jest happening „Mistrzostwa Świata w udawaniu gry w piłkę” autorstwa Radosława Rzeźnikiewicza, założyciela kanału na YouTube „Kartofliska”, gdzie z przymrużeniem oka od kuchni ukazuje klimat niższych lig. Panuje tam przyjazna atmosfera, mecze rozgrywane są na zasadzie każdy z każdym i podobno grają tyle kolejek co chcą, albo coś źle zrozumiałem z materiału „Piłka dla Wszystkich” ŁNP. Ale i tak jest to nieistotne. Najważniejsza jest gra w piłkę, choć autor postanowił „nie obrażać” profesjonalnych graczy najpiękniejszej dyscypliny sportu i nadać im nieco inną, bardziej pasującą do panujących tam klimatów nazwę. Z pewnością udawanie gry piłkę bardziej przyciąga uwagę.











