Bez niespodzianek przebiegał mecz Realu Madryt z Athletikiem Bilbao. Goście wygrali 3:0 i wywalczyli tak cenne dla nich trzy punkty.
Na początku spotkania oba zespoły prezentowały podobny obraz gry. Athletic wyszedł na boisko bez kompleksów i walczył z przeciwnikiem jak równy z równym. Gospodarze stworzyli sobie kilka okazji, ale skuteczna obrona Realu udaremniała im wszelkie próby oddania strzału. „Królewscy” nie dali się jednak zaskoczyć. W 13. minucie sfaulowany przez bramkarza w polu karnym został Di Maria. Sędzia bez zastanowienia podyktował „jedenastkę”, którą pewnie wykorzystał Kaka.

Athletic wciąż nie rezygnował z wyprowadzania ofensywnych akcji, lecz w dalszym ciągu górą byli defensorzy Realu. W 25. minucie świetną okazję dla „Los Blancos” miał Higuain, jednakże w sytuacji sam na sam trafił prosto w bramkarza. Chwilę później z około 30 metrów ten sam piłkarz strzelał do pustej bramki, ale znacznie chybił.
Kibice Realu zamarli, kiedy w 39. minucie po raz kolejny bramkarz Athletic, Iriazoz, wyszedł w głąb pola, co ponownie chciał wykorzystać Di Maria. Tym razem był dużo bliżej zdobycia bramki. Po 42 minutach gry zamieszanie w polu karnym chciał wykorzystać Gurpegi, ale jego mocne uderzenie minimalnie minęło słupek. Zaraz później głową uderzał Llorente, lecz świetnie spisał się Casillas, wybijając piłkę spod poprzeczki. Mimo usilnych starań, piłkarze Athletiku nie doprowadzili do wyrównania i Real udał się do szatni z przewagą jednej bramki.
Druga połowa rozpoczęła się bardzo podobnie jak pierwsza. Gracze Athletiku kilkukrotnie próbowali przechytrzyć Casillasa, lecz wciąż daremnie. W 53. minucie Di Maria chciał chyba udowodnić prawdziwość powiedzenia: „historia lubi się powtarzać”. Argentyńczyk ponownie został sfaulowany w polu karnym, sędzia zarządził rzut karny, a Kaka, już drugi raz w tym meczu, stanął twarzą w twarz z bramkarzem. Teraz, tak jak i w pierwszej połowie, Brazylijczyk bez problemu umieścił piłkę w bramce.
Pomimo drugiego straconego gola, zespół z Bilbao nie zamierzał się poddać. Jego częste ataki nie pozwalały obrońcom Realu nawet na chwilę dekoncentracji. Gospodarze w dalszym ciągu wymieniali dużo podań w okolicy pola karnego Realu, lecz wciąż brakowało im dobrego wykończenia akcji. To „Królewscy” cieszyli się większą skutecznością. W 70. minucie Cristiano Ronaldo ograł obrońców Athletiku i strzałem w długi róg pokonał bramkarza gospodarzy.
Po zdobytej przez Real trzeciej bramce tempo spotkania spadło, gospodarze chyba stracili już wiarę w zwycięstwo w tym meczu, a zawodnicy z Madrytu przy takim wyniku mogli pozwolić sobie na spokojną grę. Mecz zakończył się rezultatem 3:0 dla Realu Madryt.










