Real Madryt pokonał na własnym stadionie Osasunę Pampeluna 2:0 (1:0) w meczu 1/8 finału Pucharu Króla. „Królewscy” byli zespołem lepszym, ale przyjezdni również mieli swoje okazje. Koszmarne błędy w obronie nie pozwoliły jednak podopiecznym Javiego Gracii na uzyskanie dobrego rezultatu.

Już na samym początku z bardzo dobrej strony pokazał się Luka Modrić. Chorwat zdecydował się na techniczny strzał zza pola karnego i niewiele zabrakło, aby otworzył wynik spotkania. W 8. minucie Cejudo pobawił się z Sergio Ramosem, ale jego strzał obronił Iker Casillas. W odpowiedzi Benzema strzelał z narożnika pola karnego, jednak piłka przeleciała nad poprzeczką. W 17. minucie nastąpiła kuriozalna sytuacja. Arbiter podyktował rzut karny dla Realu, za rzekomy faul bramkarza Osasuny na Jese, po chwili jednak zmienił zdanie i podjął prawidłową decyzję, anulując karnego. Wskazał za to niesłuszny żółty kartonik za symulowanie dla napastnika „Królewskich”. Chwilę później było już 1:0. Modrić dośrodkował z rzutu wolnego, wprost na głowę Benzemy, który wpakował piłkę do siatki. Powtórki pokazały, że Francuz znajdował się na minimalnej pozycji spalonej. Kwadrans przed końcem pierwszej połowy Osasuna miała świetną okazję, jednak strzał głową Oiera przeleciał minimalnie obok słupka. Minutę później Jese popędził na bramkę, wykorzystując błąd Flano. Hiszpan wyłożył piłkę Ronaldo, ale w ostatniej chwili ofiarną interwencją popisał się Arribas. Przed końcem pierwszej połowy goście mieli jeszcze jedną sytuację. Znów w dobrej sytuacji znalazł się Oier, ale w dobrej sytuacji źle trafił w futbolówkę i nie stworzył zagrożenia.
W 51. minucie Bale wrzucił piłkę w pole karne, dopadł do niej Benzema, lecz znów minimalnie chybił. Chwilę później Modrić popisał się kapitalnym podaniem, uruchamiając Benzemę. Francuz w wybornej sytuacji uderzył w boczną siatkę. W 59. minucie Bale świetnie znalazł w polu karnym Ronaldo, ale Portugalczykowi zabrakło spokoju i zmarnował szansę. To była jednak cisza przed burzą. Minutę później Real wykorzystał koszmarny błąd defensywy Osasuny. Jese wykończył akcję kolegów i podwyższył wynik spotkania. Gdy przyjezdni nie zdążyli się jeszcze otrząsnąć po bramce, mogli już stracić kolejne. Najpierw Modrić pięknie wrzucił w pole karne, ale strzał Ronaldo był niecelny, a po chwili Portugalczyk zderzył się z Karimem Benzemą w polu karnym, i ten pierwszy nie potrafił wbić piłki do siatki z niewielkiej odległości. W 72. minucie obrońcy Osasuny popełnili kolejny fatalny błąd, ale strzał Bale’a trafił w Ronaldo, zamiast w bramkę. W doliczonym czasie gry Morata ładnie uderzył zza pola karnego, ale Riesgo pewnie złapał piłkę.











