„Los Blancos” zwyciężyli Rayo Vallecano 2:0. Jako pierwszy do siatki trafił Karim Benzema w 13. minucie spotkania. Rezultat podwyższył w 70. minucie Cristiano Ronaldo, wykorzystując rzut karny podyktowany po zagraniu ręką Casado.
Po zawirowaniach związanych ze zniszczeniem systemu oświetlenia stadionu i niemal dobowym opóźnieniu mecz Rayo z Realem Madryt w końcu się rozpoczął. Liderująca w La Liga Barcelona zgarnęła w sobotę trzy punkty, więc „Los Blancos” nie mieli szansy na odrobienie przynajmniej części straty do wicemistrza Hiszpanii. Musieli jednak kompletować kolejne oczka, by wydostać się z dołu tabeli. Obaj trenerzy zdecydowali się na te same ustawienia, które awizowane były wczoraj. W ekipie gości uwagę najbardziej zwracała obecność Michaela Essiena, który wyraźnie cieszy się sympatią Jose Mourinho.
Spotkanie w Vallecas nieco lepiej rozpoczęli „Królewscy”. Groźną akcję przeprowadzili już w 3. minucie – z główką Pepego poradził sobie wówczas Ruben. Trzy minuty później pierwszą żółtą kartkę w barwach zespołu z Bernabeu otrzymał Michael Essien. Ghański pomocnik został ukarany za zagranie ręką. Niedługo potem przepisy przekroczył też Sergio Ramos. Jego atak od tyłu na nogi Leo został wyceniony na rzut wolny dla „Los Franjirrojos”. Stałego fragmentu gry nie wykorzystał jednak „Tito”, uderzając niecelnie. W 13. minucie podopieczni Mourinho przeprowadzili składną kontrę. Ronaldo podał do Di Marii, Argentyńczyk pomknął lewym skrzydłem i zagrał do dobrze ustawionego Benzemy, który musiał tylko skierować piłkę do pustej bramki. 1:0 dla Realu Madryt! Francuz pokazał się z dobrej strony także w kolejnej akcji, kiedy wbiegł w pole karne Rayo, lecz strzał wybronił golkiper rywali. Jedynym zmartwieniem madrytczyków były kary indywidualne – po niecałych 20 minutach gry niebezpiecznie faulował Alvaro Arbeloa i jako drugi gracz gości w tym spotkaniu zobaczył żółtą kartkę.
Defensywa podopiecznych Paco Jemeza grała bardzo chaotycznie, co chwila dopuszczając przeciwników do dogodnych sytuacji. W 20. minucie tylko źle ustawionemu celownikowi Di Marii mogli oni zawdzięczać to, że nie stracili kolejnego gola. Później z opresji dwukrotnie – po strzałach Cristiano Ronaldo i Luki Modricia – ratował ich bramkarz. Rayo próbowało nieśmiało odpowiadać, przeprowadzając akcje bokami boiska, ale na razie nic z tych starań nie wynikało. Do czasu – w 33. minucie gospodarze stanęli przed dwiema stuprocentowymi szansami na wyrównanie. Po główce Delibasicia futbolówkę sparował Casillas, po czym piłka trafiła do Casado, którego jednak powstrzymał stojący na linii Xabi Alonso. Pięć minut przed końcem do świetnej pozycji strzeleckiej doszedł Karim Benzema, ale znowu skuteczny był Ruben. Końcowe minuty pierwszej połowy nie należały do najciekawszych. Po doliczonych 60 sekundach Fernandez Borbalan zaprosił obie drużyny do szatni.
Na początku drugiej połowy najbardziej aktywni byli… miejscowi kibice. Fani gorącym dopingiem starali się zmotywować swój klub do lepszej gry. W 52. minucie fatalny błąd popełnił Alvaro Arbeloa, który – z niewiadomych przyczyn – nie widział Leo Baptistao stojącego obok Casillasa i praktycznie podał piłkę zawodnikowi Rayo. Na szczęście dla madryckiego obrońcy, napastnik nie opanował futbolówki, która ostatecznie trafiła do Ikera. W kolejnych minutach szczęścia próbowali Essien, Di Maria i Ronaldo – bezskutecznie. Do kontrowersyjnej sytuacji doszło w 59. minucie. W okolicach linii środkowej faulowany był Angel Di Maria, a sędzia przerwał grę, gdy sam na sam z Rubenem wychodził się Karim Benzema. Francuz zdobył bramkę, ale arbiter trafienia nie uznał z powodu pozycji spalonej – wydaje się, że niesłusznie. Piłkę zagrywał bowiem gracz Rayo, a nie jeden z podopiecznych „The Special One”. Po kilku minutach niebezpiecznie zrobiło się w polu karnym Casillasa, jednak minimalnie niecelnie uderzył Jose Carlos.










