W meczu 22. kolejki Primera Division Real pokonał Getafe. Jedyną bramkę pięknym strzałem głową zdobył Sergio Ramos i dzięki temu madrytczycy utrzymali sporą przewagę w tabeli nad drugą Barceloną.
Zdecydowanie lepiej w mroźnym powietrzu poczynali sobie gracze Luisa Garcii. Już w pierwszych minutach kilkukrotnie przedarli się prawą stroną i dośrodkowali w pole karne, a jedno z nich powinno skończyć się bramką – Casquero zgrał wysoką piłkę wprost na nogę Barrady, a ten minimalnie przestrzelił nad bramką. Po początkowej dominacji gospodarzy przyjezdni z właściwego Madrytu przejęli inicjatywę, a największe zagrożenie stwarzali po stałych fragmentach: po rzucie wolnym bliski pokonania Moyi był Ramos, a chwilę później po kornerze głową uderzał Ronaldo. W 13. minucie przed szansą stanął Oezil, ale przegrał pojedynek bark w bark z Diazem. Kilkadziesiąt sekund później w polu karnym przewracał się Ronaldo, jednak gwizdek Ayzy Gameza milczał.

W 18. minucie spotkania wysiłki „Los Blancos” w końcu przyniosły efekt – z rzutu rożnego ładnie dośrodkował Oezil, a Ramos uprzedził Valerę i jeszcze ładniej skierował piłkę w okienko bramki Moyi. 1:0 dla Realu! Po uzyskaniu prowadzenia goście nie rezygnowali, w dalszym ciągu prowadząc grę i mając dużą przewagę w posiadaniu piłki. Getafe, kiedy już futbolówkę odzyskało, również nie pozbywało się jej zbyt szybko, rozgrywając szybko i z pomysłem. W 27. minucie po świetnej akcji w trójkącie Ronaldo – Benzema – Coentrao przed wyśmienitą okazją na podwyższenie prowadzenia stanął Kaka, ale nieatakowany przez nikogo, posłał piłkę wysoko w trybuny. Minutę później, ponownie po rzucie wolnym, blisko strącenia piłki był Ramos, ale minimalnie się z nią rozminął.
Kolejną okazję podopieczni Mourinho stworzyli sobie w 33. minucie: Benzema dobrze urwał się na lewym skrzydle, po czym dograł (ale zbyt lekko) do Oezila. Ogólnie w tym fragmencie gracze Getafe kompletnie się pogubili, między 27. a 36. minutą aż czterech z nich zostało ukaranych żółtymi kartkami. Nieco później przypomnieli sobie jednak o graniu w piłkę: najpierw po rzucie wolnym blisko pokonania Casillasa był Valera, a po chwili ładną, kombinacyjną akcję niecelnym strzałem zakończył Casquero. W odpowiedzi, po dośrodkowaniu Arbeloi, bardzo źle uderzał Ronaldo. Do szatni piłkarze obydwu drużyn schodzili zapewne z niedosytem, zarówno bowiem Real mógł prowadzić dużo wyżej, jak i Getafe powinno pokazać więcej.
W pierwszych minutach po wyjściu z szatni piłkarze obydwu drużyn nie kwapili się do zdecydowanych ataków. Mecz wciąż był toczony w dosyć szybkim tempie, ale nie przekładało się to na klarowne sytuacje pod obiema bramkami. Zziębniętych kibiców próbował nieco rozgrzać Karim Benzema, ale jego strzał minął bramkę rywala. Jednym z nielicznych wartych uwagi fragmentów pierwszego kwadransa po wznowieniu gry był strzał Cristiano Ronaldo z 60. minuty: Portugalczyk poczarował chwilę Masilelę na prawym skrzydle, po czym mocno huknął na bramkę. Golkiper gości (zapewne przypłacając to uszkodzeniami kończyn) wybił piłkę przed siebie.











