Takiego obrotu sprawy na Santiago Bernabeu sobotniego wieczoru nie spodziewali się nawet najwierniejsi kibice FC Barcelona, która w 12. kolejce pokonała Real Madryt 4:0. Głównym bohaterem Gran Derbi został będący w ostatnich miesiącach w niesamowitym gazie Neymar, który strzelił jedną z bramek dla „Dumy Katalonii”.
Początek spotkania nie zapowiadał aż tak wielkiej dominacji mistrzów Hiszpanii. Obie drużyny w pierwszych minutach stworzyły sobie groźne sytuacje za sprawą Neymara oraz Cristiano Ronaldo. O ile w przypadku Brazylijczyka nie był to jeden z niewielu dobrych akcentów w tym meczu, o tyle o Portugalczyku nie można powiedzieć tego samego.
Z każdą minutą podopieczni Rafy Beniteza coraz słabiej prezentowali się w środku pola, zdecydowanie przegrywając tam rywalizację z drugą linią „Blaugrany”. „Barca” co prawda utrzymywała się długimi momentami przy piłce, ale nie tak długo, jak przyzwyczaiła do tego w poprzednich latach. Drużyna prowadzona przez Luisa Enrique od pierwszych minut wyglądała na ekipę bardziej zdeterminowaną, dla której nie było straconych sytuacji. W efekcie Real coraz głębiej się cofał oraz długimi fragmentami nie potrafił przeprowadzić składnej akcji. Agresywna gra Barcelony sprawiała, że „Królewscy” wyglądali na kompletnie zagubionych, co chwilę tracąc piłkę w środku pola, a następnie nacinając się na groźne ataki gości.
Pierwszą bramkę w 11. minucie przyniosła jednak spokojna wymiana podań w środku pola, skąd piłkę otrzymał Sergi Roberto. Rozpędzony Hiszpan wywiódł w pole Sergio Ramosa, po którym w linii defensywnej powstała luka, a z niej skorzystał Luis Suarez, umieszczając futbolówkę w siatce. Po objęciu prowadzenia nastąpiła chwila jeszcze większej dominacji Barcelony, która zdecydowanie przejęła inicjatywę w środku boiska. Po kilku minutach zmieniło się to na korzyść „Królewskich” z Madrytu, ale niewiele z tego wynikało, bo gospodarze kompletnie nie mieli pomysłu na sforsowanie szczelnej defensywy „Dumy Katalonii”. Real nadal notował sporo strat w środku pola, a w defensywie niepewnie grał Ramos, który brał udział w każdej groźniejszej akcji Barcelony.
https://www.youtube.com/watch?v=ffawKF9LFoQ
Tuż przed przerwą, bo w 39. minucie, po kolejnej stracie piłki w środku pola groźną akcję przeprowadziła FC Barcelona. Przebłysk geniuszu zaprezentował w niej Andres Iniesta, który zagrał do wbiegającego w pole karne Neymara, a ten bez problemów pokonał Keylora Navasa. Ważną rolę przy kolejnej bramce odegrał Sergio Ramos, który nie utrzymał linii spalonego.
https://www.youtube.com/watch?v=ra2AT1nfCmU
Druga połowa to mocny początek gospodarzy, którzy trzykrotnie zagrozili bramce „Blaugrany”. Jako pierwszy próbował Marcelo, który wygrał pojedynek biegowy z Danim Alvesem, ale następnie uderzył w boczną siatkę. W 48. minucie bardzo niebezpiecznym strzałem popisał się James Rodriguez, ale świetnie dysponowany tego dnia Claudio Bravo sparował piłkę na rzut rożny. Tuż po nim groźnie na bramkę gości uderzał Gareth Bale, ale tym razem futbolówka również nie znalazła drogi do siatki.
https://www.youtube.com/watch?v=pz1Wyz3LmHA











