Po pierwszych czterech kolejkach nic nie zwiastowało, że Real Sociedad może być po ośmiu seriach gier liderem Primera Division. Udane transfery i dobry dobór zawodników oraz trener chcący pokazać się na krajowym podwórku to bardzo duże atuty. Klub dzięki balansowi i zadyszce wielkich może sporo namieszać w tym sezonie ligi hiszpańskiej. Jednak czy puchary nie będą „probierzowym pocałunkiem śmierci”?
Barcelona nadal nie jest w stanie wyjść z kryzysu. Zarząd podał się do dymisji, nieudane transfery przychodzące, transfery wychodzące za grosze i cztery mecze bez zwycięstwa w lidze. Real Madryt punktuje na krajowym podwórku, jednak idzie mu to bardzo mozolnie. Za chwilę będzie musiał więcej sił rzucić na starcia w Europie. Inaczej może się okazać, że wiosną madrytczycy zagrają w Lidze Europy z Lechem Poznań. Atletico Madryt wydaje się wyglądać najlepiej i jako jedyna drużyna nie przegrali jeszcze spotkania ligowego. Jednak wielką trójkę musi ktoś nastraszyć i zdetronizować.
Wydawało się, że takim klubem mógłby być Villarreal czy Valencia, ale obie te firmy raczej nie są w stanie nawiązać do sukcesów sprzed lat. Może w takim razie w tym sezonie „czarnym koniem” okaże się Real Sociedad. Ekipa z Estadio Anoeta nie najlepiej weszła w sezon, jednak teraz złapała rytm i regularnie punktuje. Dzięki temu przewodzi tabeli ligi hiszpańskiej. Fakt, że Real ma o jeden mecz mniej, a Atletico o dwa, jednak nie wolno zabierać Baskom tego, co sobie wypracowali.
Trener po szczeblach
Imanol Alguacil w 2011 roku pojawił się w Realu Sociedad i został trenerem juniorów. W 2013 roku został asystentem trenera drugiej drużyny. W sezonie 2014/2015 już samodzielnie prowadził rezerwy. Trzy lata później dostał szansę i został tymczasowym trenerem pierwszej drużyny. Po 103 dniach wrócił do trenowania Realu Sociedad B. Jednak to też trwało krótko, bo tylko 178 dni. Wtedy to 27 grudnia 2018 ponownie został szkoleniowcem pierwszej drużyny i pozostaje nim do dziś.
Widać, że do drugiego podejścia był przygotowany i wyciągnął wnioski z poprzedniego epizodu w Primera Division. Drużyna pod wodzą Alguacila potrafi grać ofensywnie i widowiskowo. Jednak w tym sezonie też widać, jak duży nacisk szkoleniowiec kładzie na obronę (cztery stracone gole, mniej ma tylko Atletico). Nic w tym dziwnego, jako piłkarz sam występował na pozycji defensora. Trener dostał szansę w klubie, w którym od dziewięciu lat pnie się po szczeblach coraz wyżej. Na pewno chce ją wykorzystać, toteż jego determinacja jest jedną z przyczyn dobrych wyników Basków.
Trafiony transfer
David Silva. Tego piłkarza ani w Hiszpanii, ani w Anglii, ani na całym świecie nie trzeba przedstawiać. Kiedy ogłosił, że odchodzi z Manchesteru City, którego grę kreował przez dziesięć lat, wszystkim wydawało się, że odejdzie do MLS lub do Chin zarobić pieniążki na emeryturę. On jednak uznał, że chce jeszcze pokazać, co potrafi i pojechać na Euro z Hiszpanią. Dlatego zdecydował się wrócić do swojej ojczyzny i podpisał kontrakt z Realem Sociedad. W zeszłym roku w środku dzielił i rządził Martin Odegaard i trzeba było ściągnąć kogoś, kto go zastąpi po jego powrocie do Madrytu. Lepszego następcę trudno sobie wyobrazić.











