W ostatnim sobotnim meczu Primera Division Real Madryt podejmował na Santiago Bernabeu Athletic Bilbao z niezwykle wrogiego dla stołecznych regionu, Baskonii. Tym razem nie trzeszczały jednak kości, a w masowych ilościach padały bramki. Obejrzeliśmy ich aż sześć, z czego połowę zdobył Cristiano Ronaldo.
Spotkanie Realu z Athletikiem mocnym akcentem starali się rozpocząć gospodarze. Po akcji Angela Di Marii prawą stroną piłka trafiła do Cristiano Ronaldo, a ten postanowił uderzyć ją w sposób znany chyba tylko zawodnikom znanym z gier komputerowych. Jako że „Krycha” to mimo wszystko człowiek z krwi i kości, strzał poszybował wysoko nad bramką Iraizoza. Kilka chwil później szczęścia spróbował też podający w poprzedniej akcji „Los Blancos” Argentyńczyk. Jednak piłka, po rykoszecie, trafiła w ręce golkipera z Baskonii. W kolejnych minutach oprócz wątpliwej jakości strzału z rzutu wolnego Ronaldo, po faulu na Marcelo – Real nie stworzył sobie klarownej sytuacji na zdobycie bramki. Rywalom od czasu do czasu udało się przedrzeć przez środkową strefę boiska, jednak nawet tak dobrze utrzymujący się przy piłce zawodnicy, jak Llorente i Muniain, pozbawieni wsparcia partnerów nie byli w stanie nic zdziałać.

W 18. minucie swoją siódmą bramkę w rozgrywkach, po świetnym zagraniu niezwykle aktywnego w tym spotkaniu Di Marii, zdobył Gonzalo Higuain. „Pipita”, mimo upartej interwencji San Jose, nie przewrócił się w polu karnym, złapał równowagę i spokojnie strzelił tuż przy słupku! 1:0 na Bernabeu! Chwilę później Real miał okazję na podwyższenie prowadzenia, kiedy po dobrej akcji prawą stroną faulowany był Oezil. Ten sam zawodnik płasko dośrodkował też z rzutu wolnego w pole karne, gdzie minimalnie głową chybił Ramos. Sekundy później to Athletic miał okazję, by doprowadzić do wyrównania, do zagranej na wolne pole piłki dopadła Amorebieta i z narożnika pola karnego uderzył na siatkę Casillasa, jednak pomylił się o jakiś metr. Widać jednak było, że po stracie bramki Athletic bardziej zdecydowanie poszedł do przodu, a świetną okazję miał m.in. Llorente, który mimo wiszącego mu na plecach Carvalho, zdołał oddać mocny strzał. Kunsztem popisał się jednak Casillas.
Chwilę po tej akcji Real wyprowadził fantastyczny kontratak, prawym skrzydłem z piłką kapitalnie zabrał się Higuain, potem równie świetnie podał do Oezila, a ten z pierwszej piłki odegrał do wbiegającego między obrońców Ronaldo. Portugalczyk płaskim strzałem przy krótkim słupku podwyższył wynik spotkania na 2:0! Mimo dwubramkowego prowadzenia, Real nie przestawał atakować. Już trzy minuty po strzelonym golu Ronaldo powinien podwyższyć prowadzenie, jednak po kolejnej świetnej akcji Higuaina i jeszcze lepszym podaniu Di Marii, Portugalczyk za daleko wypuścił sobie piłkę przy próbie minięcia Iraizoza. Później próbował jeszcze wymusić rzut karny, na co nie dał się jednak nabrać sędzia (identyczna sytuacja miała miejsce w naszej Ekstraklasie, w meczu Korony z Legią, tam jednak arbiter podyktował rzut karny i wyrzucił bramkarza z boiska). Athletic po raz kolejny w swojej długiej historii udowodnił jednak, że jest drużyną z charakterem. W 40. minucie piłka trafiła na lewe skrzydło do Gabilondo, którego mocny strzał wypluł przed siebie Casillas. Do futbolówki dopadł Iraola i skiksował w taki sposób, że trafiła ona jeszcze do Llorente, który potężnym kopnięciem z pierwszego metra mało nie rozerwał siatki przy spojeniu bramki Casillasa. 2:1! Do końca pierwszej części wynik nie uległ już zmianie.











